Nowy numer 49/2020 Archiwum

Wierzę, że nie wszystko stracone

Niebawem rozpoczną się wielkie uroczystości z okazji 25-lecia powstania „Solidarności”. Będą wielkie spotkania, konferencje, festyny... Przyjadą wielcy ludzie. Padną wielkie słowa.

To wszystko jest potrzebne i konieczne, aby uzmysłowić nam, Polakom, Europie i światu, czym była i w pewnym sensie jest „Solidarność”. Obawiam się jednak, aby dźwięk trąb i fanfar nie przytłumił prawdziwej wielkości i istoty „Solidarności”. My, chrześcijanie, musimy spojrzeć na „Solidarność” oczami wiary.

„Solidarność” w swej istocie była (i jest) ruchem społecznej odnowy. Jej korzenie są głęboko chrześcijańskie, czego wielu lewicowców nie chce zaakceptować. Jej duchowym ojcem i przywódcą był Jan Paweł II. Zachodnich działaczy lewicowych szokował wymiar duchowy bezkrwawej „rewolucji” w Polsce. Msze święte w zakładach pracy, robotnicy spowiadający się i modlący się na różańcach, portrety Papieża na bramach fabryk – to wymykało się logice myślenia tych, którzy uważali, że jedynie lewica ma monopol na działanie wśród świata pracy.

„Solidarność” była i ciągle jest ruchem, zadaniem, wezwaniem każdego człowieka do głębokiej odnowy moralnej i duchowej, do zerwania ze złem, kłamstwem, obłudą, nieuczciwością. Jest to ciągle aktualne zadanie budowania świata sprawiedliwego, prawdziwie wolnego, braterskiego, opartego na miłości.
Niestety, w 1989 roku w nowych, demokratycznych władzach zabrakło „nowych”, odważnych ludzi, ufajacych Duchowi Świętemu, którzy by uwierzyli, że można zrealizować w praktyce to, co po ludzku wydawało się niemożliwe. Naród drogo zapłacił (i płaci) za tzw. proces transformacji.

Ja jednak wierzę, że nie wszystko stracone, że Duch Święty, który wezwany przez Ojca Swiętego Jana Pawła II na placu Zwycięstwa w Warszawie zaowocował powstaniem „Solidarności”, nadal działa, tylko inaczej.

Gdy Jan Paweł II odchodził do domu Ojca, przeżyliśmy ponownie to wielkie tchnienie Ducha Świętego, podobne temu sprzed 25 lat. Bóg przez wstawiennictwo Jana Pawła II pokazał nam, że świat może być lepszy, inny, piękniejszy, prawy. Myślę, że było tak, bo każdy z nas miał w sercu te same pragnienia, które mieli ludzie 25 lat temu, gdy rodziła się „Solidarność”. Były to pragnienia bycia człowiekiem lepszym, prawym, świętym...

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama