Nowy numer 5/2023 Archiwum

P. Szrot: do kogo nie należałaby rakieta, która spadła na nasze terytorium, winę za to ponosi Rosja

Oczywistym jest, że do kogo nie należałaby rakieta, która została wystrzelona i spadła na terytorium Polski, winę za to w ostatecznym rozrachunku ponosi Rosja, która dokonała tej zbrodniczej agresji na Ukrainę - powiedział w środę szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot.

"Nie mam wątpliwości, że to była nie nasza rakieta" - oświadczył w środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, wypowiadając się na temat wtorkowego wybuchu rakiety w Polsce - podała agencja Interfax-Ukraina. Zełenski dodał, że Ukraina powinna otrzymać dostęp do miejsca wybuchu.

OGLĄDAJ relację na bieżąco: Atak Rosji na Ukrainę

Szrot pytany w środę w radiu RMF FM o słowa Zełenskiego odparł: "Oczywistym jest, że do kogo by nie należała ta rakieta, która została wystrzelona i spadła na terytorium Polski, winę za to w ostatecznym rozrachunku ponosi Rosja, która dokonała tej zbrodniczej agresji na Ukrainę".

Szef gabinetu prezydenta zwrócił uwagę, że Ukraińcy cały czas się bronią. "Przypominam, że wczorajszy atak, to ponad 100 rakiet w powietrzu. Bezprzykładne zniszczenia, ataki na infrastrukturę cywilną, wielkie bestialstwo" - mówił Szrot. Wskazał, że "w tej sprawie oczywiście jest jeszcze jakiś margines niepewności, margines błędu". "Naszym zdaniem nie jest on zbyt wielki" - podkreślił.

Dopytywany, czy była to ukraińska rakieta, Szrot odparł, że w tym momencie wiele na to wskazuje. "Pan prezydent Andrzej Duda o tym mówił już od rana. Te same informacje przedstawił też na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego" - powiedział szef gabinetu prezydenta.

Na uwagę, że strona ukraińska chce być dopuszczona do miejsce tego zdarzenia, Szrot odparł, że jest to kwestia do rozmów i ustaleń. "Na pewno nie będziemy tutaj nic ukrywali ani przed naszymi przyjaciółmi z Ukrainy, ani przed naszymi sojusznikami z NATO, ani też przed opinią publiczną całego świata. Myślę, że tutaj wszystko powinno być jasne i przejrzyste" - zaznaczył szef gabinetu prezydenta.

We wtorek po godz. 15 - jak przekazali przedstawiciele polskich władz - na terenie leżącej niedaleko od granicy z Ukrainą wsi Przewodów (powiat hrubieszowski, woj. lubelskie) spadł pocisk; w wyniku eksplozji zginęło dwóch obywateli Polski. Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne.

Jak poinformował w środę prezydent Andrzej Duda po naradzie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, nic nie wskazuje na to, że zdarzenie w Przewodowie - to intencjonalny atak na Polskę i nie mamy żadnych dowodów, że rakieta została wystrzelona przez Rosję. Jak przekazał prezydent "jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta, która służyła obronie przeciwrakietowej, czyli była użyta przez siły obronne ukraińskie".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama