Nowy numer 47/2020 Archiwum

Przejrzeć

Rekolekcje są czasem „naświetlania” ludzkich serc Słowem Boga. W tym roku na wielkopostną ambonę w „Gościu” zaprosiliśmy księdza Jerzego Szymika. Wygłosi dla nas rekolekcje paschalne. Rozpoczynamy je w 3. niedzielę Wielkiego Postu, zakończymy w niedzielę Zmartwychwstania.

PASCHA – znaczy przejście. Pascha Izraela to przejście z niewoli do ziemi obiecanej. Pascha Chrystusa to przejście ze śmierci do życia. Nasza pascha to przejście ze sfery grzechu do prawdziwej wolności, z beznadziei śmierci ku nadziei życia. Przez chrzest już staliśmy się ludźmi paschalnymi. Teraz chodzi o to, by nimi naprawdę być, czyli: tęsknić – przejrzeć – spodziewać się – ufać – żyć.

Wdzisiejszej Ewan-gelii opis jednej z licznych utarczek Jezusa z faryzeuszami. Mówią do Chrystusa: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?”. On zaś na to: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: »Widzimy«, grzech wasz trwa nadal”. Czyli: jesteście ślepi najgłębszym rodzajem ślepoty, nie widząc i nie rozumiejąc, o co naprawdę chodzi Bogu w waszym i cudzym życiu.
Faryzeizm jest bowiem pewnym rodzajem ślepoty na Boga i na człowieka, na ich wspólną prawdę. Jest kalectwem serca. Wykracza daleko poza ewangeliczne karty. Człowiek wszystkich miejsc i czasów jest w stanie z grzesznych odłamków swego życia zbudować wysoki i szczelny, skutecznie zasłaniający Boga, nieprzejrzysty mur – prawdziwą Górę Ślepoty. I to ona nie pozwala sięgać duchowym okiem dalej i głębiej, do istoty rzeczy, do prawdy rzeczywistości.

Dla ilustracji tego stanu rzeczy posłuchajmy pewnej historii. Zapisał ją swego czasu prawosławny arcybiskup Anthony Bloom. Było tak:
„Pewnego dnia przyszedł do mnie człowiek, który przez wiele lat szukał Boga. Powiedział ze łzami w oczach:
– Ojcze, nie mogę żyć bez Boga. Pokaż mi Boga.
Odpowiedziałem, że nie jestem w stanie pokazać mu Boga, ale też nie sądzę, by on sam znajdował się w odpowiednim usposobieniu, by Boga widzieć. Zdumiony, zapytał:
– Dlaczego?
Wówczas zadałem mu pytanie, jakie często stawiam tym, którzy do mnie przychodzą. Zapytałem go tak:
– Czy znalazłeś w Piśmie Świętym ulubione zdanie, które trafia ci wprost do serca? Miejsce najcenniejsze spośród wszystkich znanych ci?
– Tak – odpowiedział – jest to opis spotkania Jezusa z kobietą cudzołożną, w rozdziale 8. Ewangelii św. Jana.

– A gdzie siebie dostrzegasz w tej scenie? – zapytałem. – Czy jesteś kobietą, która uświadomiła sobie swój grzech i stoi przed sądem wiedząc, że oczekuje wyroku na życie lub śmierć? A może utożsamiasz się z Chrystusem, który wszystko rozumie i wszystko przebacza, dając jej szansę rozpoczęcia życia na nowo. Czy może jesteś jednym z oczekujących z boku na werdykt Chrystusa apostołów – pełnych ufności, że będzie to werdykt miłosierdzia? Czy może stoisz w tłumie gapiów, może jesteś jednym ze starców, którzy wiedzą dobrze, że grzeszyli i pierwsi są gotowi się wycofać? A może którymś z młodych ludzi, którzy w miarę jak zdają sobie sprawę z tego, że są takimi samymi grzesznikami, wypuszczają jeden po drugim kamienie z rąk, przygotowane przedtem, by rzucić na tę kobietę? W którym z aktorów sceny widzisz siebie?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama