Nowy numer 43/2020 Archiwum

Coraz bliżej normalności

Wiele atrakcyjnych programów przegrało 31 sierpnia wieczorem z konferencją prasową prokuratorów nadzorujących i prowadzących śledztwo w sprawie tzw. przecieku na temat akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Medialna rzeczywistość zderzyła się z faktami i przegrała, chociaż nadal próbuje odwrócić bieg wydarzeń.

Pisałam już w GN (19 VIII), że operację CBA uważam za konieczny i dobrze pomyślany sposób walki z korupcją, więc nie będę do tego wracać. Struktury władzy i administracja państwa miały być wolne od afer. Karanie przyłapanych na korupcji pośredników i pozostawianie nietykalnymi ludzi władzy, którzy „biorą”, to pozorowanie działania. Pośredników można wymieniać, źródłem korupcji systemowej są nieuczciwi przedstawiciele władzy. To wydawało się najważniejsze.

Większość mediów była jednak odmiennego zdania. Dla nich bardziej „porażające” były dymisje ministrów Leppera i Kaczmarka oraz komendanta policji Kornatowskiego i szefa CBŚ Marca oraz zeznania Kaczmarka przed sejmową komisją ds. służb specjalnych. Były minister opowiadał o nadużyciach rządu, którego członkiem był trzy tygodnie wcześniej, snuł opowieści o podsłuchach, inwigilacjach, nagraniach polityków i dziennikarzy oraz hakach zbieranych na wszystkich i wszędzie. Oto prawda o „układzie” braci Kaczyńskich, oto jak nisko upadła IV RP i polska demokracja – głosili komentatorzy, eksperci i politycy opozycji. Wzywali do powołania sejmowej komisji śledczej i odłożenia terminu wyborów. Roman Giertych i Andrzej Lepper zaproponowali Janusza Kaczmarka jako premiera w ramach konstruktywnego wotum nieufności.

Pod dyktando mediów
Gdy Andrzej Lepper oświadczył, że źródłem przecieku był Zbigniew Ziobro, media straciły resztki zdrowego rozsądku i prawie uwierzyły. Sytuacja stała się skrajnie absurdalna, gdy po konfrontacji w prokuraturze Ziobro udostępnił śledczym nagranie rozmowy, z którego w sposób wiarygodny wynikało, że Lepper kłamie, a media i tak zapytały: co to za kraj, którego ministrowie nagrywają się nawzajem.
Wydarzenia zdawały się toczyć pod dyktando mediów. Marszałek czytał na tajnym posiedzeniu sejmu zeznania Kaczmarka, Giertych, poparty przez wszystkie kluby opozycji przerwał posiedzenie Sejmu, a posłowie zgodnie odwołali Marka Kuchcińskiego z funkcji przewodniczącego komisji administracji i spraw wewnętrznych.

Przełom zaczął się w czwartek 30 sierpnia, gdy zatrzymano i przesłuchano Kaczmarka, Kornatowskiego oraz byłego prezesa PZU Jaromira Netzla, a znany biznesmen z Gdyni Ryszard Krauze uniknął tego, gdyż jest za granicą. Media i opozycja zatrzęsły się z oburzenia i oskarżyły rząd oraz prokuraturę o wszystkie możliwe nadużycia władzy z dyktaturą, autorytaryzmem i totalitaryzmem włącznie. Padają porównania do niemieckiej Stasi, rumuńskiej Securitate etc. Konstruktywne wotum nieufności zdaje się wielce prawdopodobne.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama