Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pan Bóg powróci do Unii?

W preambule eurokonstytucji może pojawić się odniesienie do Boga. Za wznowieniem dyskusji na ten temat opowiedziała się Angela Merkel, kanclerz Niemiec. Czy to sposób na reanimowanie Traktatu?

Angela Merkel nie bez powodu powróciła do kwestii obecności Boga i chrześcijaństwa w Traktacie Konstytucyjnym na trzy tygodnie przed szczytem Unii. 15 i 16 czerwca na szczycie w Brukseli szefowie rządów unijnej 25 zdecydują o dalszych losach eurokonstytucji. Deklaracja niemieckiej polityk obudziła nadzieję na uznanie roli chrześcijaństwa w tekście podstawowego dokumentu Unii Europejskiej. Trzeba jednak pamiętać, że ani wcześniej, ani teraz nie było mowy o odwołaniu się do Boga, a wyłącznie o uznanie dziedzictwa chrześcijańskiego jako kluczowego dla tożsamości europejskiej.

Kolejny rok refleksji
Przed rokiem Francuzi i Holendrzy odrzucili w referendum Traktat Konstytucyjny. Zaskakujące wyniki głosowania oznaczały właściwie koniec eurokonstytucji w kształcie przygotowanym przez Giscarda d’Estaing. Mimo to niektóre kraje Unii Europejskiej postanowiły kontynuować proces ratyfikacyjny. I tak w maju br. Estonia stała się piętnastym państwem, które przyjęło Traktat – tym razem na mocy decyzji parlamentu. Za chwilę podobnie uczyni Finlandia. Z kolei Czechy nie zamierzają w ogóle zajmować się eurokonstytucją. Nie są w swym stanowisku odosobnione – do głosowań w tej sprawie nie śpieszą się także Irlandia, Wielka Brytania, Dania, Szwecja i Polska.

Skąd ta różnica w stosunku do Traktatu? I dlaczego nie przerwano procesu ratyfikacji? Otóż po porażce eurokonstytucji szefowie państw Unii Europejskiej dali sobie rok do namysłu. Ten „rok refleksji” nad dalszymi losami Traktatu niedawno postanowiono przedłużyć o kolejnych dwanaście miesięcy. Stało się to pod koniec maja podczas tzw. konklawe, czyli nieformalnego spotkania ministrów spraw zagranicznych Unii. Przedłużenie debaty na temat eurokonstytucji mają 15 i 16 czerwca na szczycie w Brukseli zatwierdzić szefowie rządów 25.

Traktat pisany na nowo
Tu jednak zaczynają się schody. Są bowiem trzy pomysły na to, w którym kierunku ma zmierzać owa refleksja. Pierwszy scenariusz realizuje co najmniej 16 państw UE – to ratyfikacja. Drugi – pragmatyczny, opiera się na dokumencie Komisji Europejskiej Barroso, zatytułowanym „Europa obywateli – Europa rezultatów”. Chodzi o to, by dostarczać obywatelom dowodów, że UE działa i rozwiązuje ich problemy, czyli sprzyja wzrostowi gospodarczemu, zatrudnieniu, zajmuje się bezpieczeństwem wewnętrznym, walką z terroryzmem, migracją itd. Trzecia opcja oznacza właściwie rozpoczęcie prac nad nowym traktatem. Do tej wersji skłania się na przykład Luksemburg, który dokument zatwierdził już wcześniej. – Można by przyjąć wersję krótszą, bardziej przejrzystą, bardziej zrozumiałą dla obywateli, z pominięciem tych elementów, które w obecnym Traktacie są najbardziej kontrowersyjne – komentuje Jacek Saryusz-Wolski.

– To właściwie praca nad nowym traktatem, nawet inaczej nazywanym, niekoniecznie „konstytucyjnym”.
Drugi rok refleksji formalnie nie będzie się różnił od poprzedniego. Faktycznie jednak daje państwom takim jak Polska niepowtarzalną okazję do zaprezentowania własnych oczekiwań i projektów. Może określać obszary zgodne i niezgodne, a tym samym kształtować nową treść dokumentu. Polsce zależy zasadniczo na dwóch sprawach: wyraźnym uznaniu roli chrześcijaństwa oraz na systemie głosowania w Radzie Europejskiej, który chroniłby interesy państw średnich i mniejszych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama