Nowy numer 49/2020 Archiwum

Żeby było lepiej

Po ponad stu dniach urzędowania rząd jest zadowolony. Szef partii rządzącej zapowiada, że w Polsce będzie porządek. Tymczasem sześćdziesiąt procent Polaków uważa, że sprawy kraju idą w złym kierunku. Dlaczego?

Dla kogo państwo?
„Władza jest fenomenem bardzo ulotnym. Można ją rozpoznać dopiero po skutkach” – przypomniała niedawno prof. Staniszkis. Tymczasem wciąż mamy do czynienia z zapowiedziami i obietnicami, a także z redukcją obietnic przedwyborczych. Nie bez powodu prezydent Lech Kaczyński w czasie pierwszego posiedzenia Rady Gabinetowej zwrócił uwagę na konieczność realizacji tak ważnych dla ludzi elementów programu wyborczego jak budowa mieszkań. Dziesięciokrotna redukcja przez rząd obiecywanej liczby 3 milionów mieszkań do 300 tysięcy, kazała wielu ludziom niecierpliwie czekającym na swój w miarę tani kąt poważnie zastanowić się nad tym, czy nie popełnili błędu przy urnie. I nic nie pomogą wypowiedzi specjalistów od marketingu politycznego, że są obietnice przedwyborcze, w które nie należy wierzyć.

Ludzie wierzą.
Wyborcy zdecydowanie pokazali, że są zatroskani stanem państwa i chcą jego wzmocnienia oraz naprawy. Odpowiadając na pytanie, co to jest dobre państwo, Jarosław Kaczyński mówi: „To jest z całą pewnością państwo, które, po pierwsze, jest kierowane przez demokratycznie wybraną władzę, kierowane na podstawie prawa, poprzez prawo, w sposób efektywny, w sposób skuteczny. Aparat państwowy w swoich decyzjach wykonuje to, co zostało polecone na podstawie prawa przez władze”. Do tej definicji trzeba koniecznie dodać, że dobre państwo nastawione jest na służenie obywatelowi. Państwo jest dla obywatela, a nie odwrotnie.

Realistyczna nadzieja
Atmosfera wojny wszystkich ze wszystkimi podsycana jest przez sytuację, która powstała w mediach. Doszło tu do radykalnej polaryzacji. Jedne media zajmują się wyłącznie atakowaniem aktualnej władzy, drugie bezkrytycznie chwalą wszystkie jej poczynania. Choć zabrzmi to irracjonalnie, trzeba stwierdzić, że poczucie zamieszania u wielu Polaków pogłębia fakt, że również wśród hierarchii kościelnej widzą wyraźne rozdarcie mające podłoże polityczne. Zwłaszcza starsi ludzie (ale nie tylko oni) oczekują od wszystkich reprezentantów Kościoła albo jednoznaczności, albo milczenia w kwestiach polityki.

Z wdzięcznością przyjmą każdą wypowiedź realistyczną, ale budzącą nadzieję, taką jak na przykład stwierdzenie abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski: „Kondycja moralna naszego narodu wymaga zdrowych praw, uchwalanych przez etycznie poprawny parlament... Widzimy, jak ciężką pracę mają do wykonania uczciwi (na razie jeszcze nieliczni, ale już widoczni) politycy...”.
Większość ludzi nie chce na co dzień zajmować się sporami politycznymi. Raz na jakiś czas wybierają swoich przedstawicieli po to, aby było lepiej. I nie chcą w nieskończoność czekać na efekty swoich wyborów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama