Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pieśń o Stwórcy

To jedna z najważniejszych kart Biblii, a zarazem najważniejszych kart historii. "Na początku stworzył Bóg…". Jeśli wiem, skąd przychodzę, to wiem również, kim jestem i dokąd idę.

Te słowa, którymi rozpoczyna się Pismo Święte, sprawiają na mnie zawsze wrażenie świątecznego bicia wielkiego, starego dzwonu, który z daleka porusza serce swoim pięknem i godnością oraz pozwala przeczuć coś z tajemnicy tego, co wieczne – wyznał kiedyś kard. Ratzinger. Nie wiem, czy i nam towarzyszą podobne uczucia. Ale nawet niewierzący czytelnik musi uznać, że ma do czynienia z jednym z najważniejszych tekstów w dziejach. Wybrzmiewa w nim odpowiedź wiary na najbardziej intrygujące człowieka pytania: skąd jest świat, skąd my, czym jest ta niepojęta rzeczywistość wokół nas?

Ewolucja czy stworzenie?
Pierwsza strona Biblii pochodzi z Księgi Rodzaju, czyli pierwszej części tzw. Pięcioksięgu, który Żydzi nazywają Torą, Prawem. Tora, jak i większość Starego Testamentu, powstała w języku hebrajskim. „Bereszit bara Elohim…” – tak brzmią w oryginale pierwsze słowa. Stąd hebrajska nazwa księgi: „Bereszit”. Nazwa grecka „Genesis”, rozpowszechniona także w innych językach, oznacza: źródło życia, początek, pochodzenie. Autor natchniony ułożył pieśń na cześć Stwórcy. Poezja nie jest tylko wyrazem emocji, ale potrafi przekazywać najgłębsze prawdy. Kilka zwrotów powtarza się jak refren: „Bóg rzekł”, „niech się stanie”, „tak się stało”, „Bóg uczynił”, „widział Bóg, że było to dobre”. Słowo „dobre” wyraża harmonię, piękno i ład stworzenia. Konstrukcja literacka jest bardzo misterna, między trzema pierwszymi i trzema kolejnymi dniami stworzenia zachodzi symetria. Pierwszy odpowiada czwartemu, drugi – piątemu, trzeci – szóstemu. W pierwszych dniach Bóg stwarza przestrzenie, w ciągu następnych wypełnia je.
Współczesnemu czytelnikowi z kilku względów nie jest łatwo przyjąć biblijne przesłanie. Idea świata, który powstaje w ciągu sześciu dni, daleka jest od tego, co mówi nam dziś nauka. Słyszeliśmy o Wielkim Wybuchu sprzed ok. 15 mld lat, który dał początek ewolucji kosmosu. Na końcu tej długiej drogi pojawiło się życie (3,5 mld lat temu), a całkiem niedawno – w porównaniu z wiekiem kosmosu – człowiek (35 tys. lat temu).

Odpowiedź na te trudności słyszeliśmy zapewne już na lekcji religii. Biblia nie jest podręcznikiem nauk przyrodniczych. Tekst sprzed 2500 lat odwołuje się do starożytnych koncepcji świata (Ziemia jako platforma unosząca się na wodzie, nieboskłon jako półkula umieszczona nad ziemią, ponad nim wody, które opadają na ziemię w formie deszczu). Opis stworzenia z Księgi Rodzaju ma również pewne analogie z innymi starożytnymi opowiadaniami o początkach świata, na przykład z Babilonii. Sedno biblijnego przekazu tkwi w prawdzie religijnej: Bóg jest autorem świata, a człowiek jest zwieńczeniem dzieła stworzenia i jako jedyna istota jest podobny do Boga. Świat nie jest, jak sądziło wiele ludów otaczających Izraelitów, chaosem walczących ze sobą sił. Nie mieszkają w nim też żadne demoniczne moce, których trzeba się bać, ani żadne bóstwa, które trzeba czcić. Wszystko pochodzi tylko z jednej źródła – z wiecznej mądrości i miłości Boga. Stwórca powołuje do istnienia świat z niczego, mocą swojego słowa. Tę moc, która stworzyła niebo i ziemię, spotykamy w słowie Pisma Świętego.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama