Nowy numer 5/2023 Archiwum

Ile człowieka jest w człowieku

Wielki spór powstał między rabinami w Izraelu o… stosunek judaizmu do aborcji.

W cieniu wielkiej polityki, blisko­wschodnich napięć, nieustannego kryzysu rządowego i kolejnych wyborów, z których nie wyłania się stabilna większość w Knesecie, toczy się nieco mniej zauważalna w świecie, a bardzo żywa w samym Izraelu dyskusja o aborcji. Sprawa o tyle ciekawa, że zaangażowali się w nią przede wszystkim rabini reprezentujący różne nurty judaizmu. Jedni są za prawnym zakazem aborcji, drudzy mówią, że czasem jest ona micwą – nakazem wynikającym z Prawa Mojżeszowego.

Tonowanie ortodoksów

Swego czasu zrobiło się głośno wokół deklaracji duchowych przywódców dwóch głównych nurtów judaizmu: wielkiego rabina sefardyjskiego Szlomo Mosze Amara i wielkiego rabina aszkenazyjskiego Jona Metzgera. Wezwali oni rabinów w całym Izraelu, aby w swoim nauczaniu zdecydowanie opowiadali się za obroną dzieci nienarodzonych. Od paru miesięcy zaś, a dokładnie od czerwca br., gdy Sąd Najwyższy USA orzekł, że amerykańska konstytucja nie gwarantuje prawa do aborcji, można zaobserwować duży entuzjazm wśród żydowskich środowisk ortodoksyjnych, nie tylko w Stanach, ale właśnie również w Izraelu.

Ich entuzjazm próbują stopować nie tylko rabini reprezentujący bardziej liberalne nurty, ale również ci sytuujący się trochę pośrodku. Wśród nich szczególnie głośno wybrzmiała w ostatnich dniach opinia Naftalego Rothenberga, rabina w gminie Har Adar w Izraelu i zarazem pracownika naukowego w Instytucie Van Leer w Jerozolimie. Na łamach „The Times of Israel” napisał: „Rozszerzanie zakazów przerywania ciąży podważa autorytet rabinów do udzielania wskazówek religijnych praktykującym kobietom szukającym ich porady. Decyzja Sądu Najwyższego USA, unieważniająca konstytucyjne prawo do aborcji, jest powodem do niepokoju. Co zaskakujące, nie odzwierciedla stanowiska halachy [zbioru przykazań religijnych, będących wykładnią stosowania Tory w praktyce – przyp. J.Dz.]. Z reguły aborcja jest [w judaizmie] rzeczywiście zabroniona, ale dominuje opinia, że na żadnym etapie ciąży aborcja nie jest uważana za morderstwo. W wielu przypadkach, w których ciąża stanowi zagrożenie dla matki, a nie tylko w przypadkach bezpośredniego zagrożenia życia, istnieje obowiązek przeprowadzenia aborcji, co oznacza, że czasami aborcja jest micwą (nakazem wynikającym z Tory)” – twierdzi rabin Rothenberg.

Co rabin radzi

W tekście rabina wybrzmiewają praktycznie wszystkie argumenty tych reprezentantów judaizmu, którzy co do zasady nie są zwolennikami aborcji, ale też ostrożnie lub bardzo krytycznie odnoszą się do wszelkich prób regulowania tego problemu przez prawo państwowe czy sądy. Jest w tym, z jednej strony, chęć zostawienia wolnego wyboru kobiecie w ciąży, z drugiej – również chęć pozostawienia tej przestrzeni rabinom, którzy mają za zadanie rozstrzygać o moralnych dylematach żydowskich kobiet. Zresztą autor cytowanego tekstu pisze o tym wprost: „Halachiczny posek [rabin – decydent, pełniący rolę zbliżoną do sędziego, rozstrzygający spór o interpretację i zastosowanie halachy – przyp. J.Dz.] ma narzędzia, aby umożliwić aborcję kobiecie w ciąży, która szuka jego porady, nawet w przypadkach, gdy chociaż nie ma bezpośredniego zagrożenia dla życia matki, konsekwencje ciąży i porodu są bardzo złożone z punktu widzenia zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego” – pisze rabin. I dodaje: „Pobożne Żydówki, którym prawo państwowe zezwala na aborcję, ale które wahają się, czy mają to zrobić, mogą zwrócić się o pomoc do rabina – decydenta. On ma zbadać całokształt okoliczności i wyzwań stojących przed kobietą oraz konsekwencje porodu w jej złożonej sytuacji i wtedy dopiero zakazać aborcji lub zezwolić na nią (…). Szeroko zakrojone ustawodawstwo zakazujące aborcji w prawie każdym przypadku ogranicza autorytet rabinów i nie pozostawia im możliwości udzielenia pomocy, której powinni udzielić tym, którzy się do nich zwrócą. Dlatego z żydowsko-ortodoksyjnego punktu widzenia jest to ustawodawstwo antyreligijne i sprzeczne z halachą. Zaangażowanie państwa podważa autorytet rabinów, anulując proces obrad i orzekania, który istnieje między rabinami a praktykującymi kobietami szukającymi ich rady”.

Człowiek czy „istota żywa”?

W tej dyskusji, jak niemal w każdym innym kraju, zdarza się, że pomieszane zostają sytuacje, które są wyłącznie ratowaniem życia matki, z przypadkami celowej aborcji. „W przypadkach, gdy aborcja jest micwą, na przykład gdy lekarze mówią, że istnieje obawa o życie kobiety, personel medyczny musi zrobić tylko jedną rzecz: uratować jej życie, nawet kosztem płodu. W takim przypadku nie należy zwracać się do rabina z pytaniem, ponieważ nie wolno tracić czasu w drodze do ratowania ludzkiego życia”, pisze rabin z Har Adar. To oczywiście sytuacja, w której opinia rabinów zbiega się z nauczaniem Kościoła: ratowanie życia matki, nawet jeśli skutkiem niezamierzonym będzie śmierć dziecka, nie jest tym samym co aborcja. I tu nie ma sporu. Spór – również w łonie judaizmu – powstaje przy takim stwierdzeniu: „Płód jest żywą istotą, której nie wolno eliminować. Zanim jednak się urodzi, nie jest istotą ludzką [! – J.Dz.]”.

Z tak kuriozalnym i sprzecznym z nauką stwierdzeniem nie zgadzają się rabini, którzy – jak ci przywołani na początku – nawołują do jednoznacznego nauczania w kwestii świętości życia. We wspólnym liście cytowanym przez izraelskie media główni przywódcy judaizmu napisali, że wszystkim wiernym należy wpoić przekonanie o surowym zakazie aborcji. Również Eli Schussheim, dyrektor Komitetu ds. Ratowania Żydowskich Dzieci (EFRAT), izraelskiej organizacji pro-life, nie bawi się w dywagacje, czy płód to jest człowiek, czy „jeszcze nie”. Na portalu Breaking Israel News napisał: „Jako syn ocalałego z Holokaustu poświęciłem swoje życie ratowaniu innych, praktykując przez ponad trzy dekady jako chirurg ogólny w największych szpitalach w Izraelu. Kiedy odkryłem, że tak wielu potencjalnych Izraelczyków zginęło na skutek aborcji, nie mogłem po prostu pozostać obserwatorem. W państwie żydowskim, w którym życie ma optymalne znaczenie, żadna matka nie powinna rezygnować z dziecka z powodu pieniędzy. Tu nie chodzi o opowiadanie się albo za prawem do życia, albo za prawem do wyboru; chodzi o odczuwanie bólu innej osoby, która krzyczy o pomoc, ale nie ma poczucia, że ktoś jej krzyku słucha. Chodzi o umożliwienie komuś wyboru tego, czego naprawdę chce”.

Żydzi kontra judaizm?

Cała ta dyskusja toczy się w kraju, który jest równocześnie państwem wyznaniowym i świecką demokracją, i w którym prawo aborcyjne jest jednym z najbardziej liberalnych na świecie, a i przyzwolenie społeczne dla aborcji jest bardzo duże. Według izraelskiej instytucji rządowej Central Bureau of Statistics (odpowiednik naszego GUS) w Izraelu wykonuje się rocznie ok. 20 tys. aborcji. I można powiedzieć, że o ile w latach 70. XX wieku, kiedy Kneset zalegalizował aborcję niemal bez ograniczeń, były to większe liczby, o tyle od 2011 roku jest zauważalna tendencja spadkowa. Co nie zmienia faktu, że problem jest nadal ogromny i budzi w Izraelu wielkie emocje. Z akcentem raczej na zwolenników aborcji. Tyle że nie wynika to z zasad judaizmu, przeciwnie – raczej z faktu, iż większość współczesnych Żydów w Izraelu ma stosunkowo luźne, jeśli nie obojętne, podejście do religii. Gdy wspomniani wyżej główni rabini ortodoksyjni próbowali przywołać do porządku bardziej liberalnych rabinów, prasa izraelska brała stronę tych drugich, podczas gdy dla pierwszych nie miała litości. A gdy główny rabinat Izraela przypomniał, że aborcja jest ciężkim grzechem, a zabicie nienarodzonego dziecka opóźnia przyjście Mesjasza, oraz gdy powołał specjalny komitet, którego zadaniem jest lobbowanie na rzecz zmniejszenia liczby aborcji dokonywanych w kraju – prasa miała temat na długie tygodnie. Niezrażeni rabini podkreślali, że większość dokonywanych aborcji jest sprzeczna z halachą. Cytowali też fragment Księgi Rodzaju: „Jeśli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na wyobrażenie Boga”. Dla tych rabinów tekst ten jest potwierdzeniem, że dziecko nienarodzone ma już swoją godność osoby stworzonej na obraz i podobieństwo Boga. Oczywiście inne szkoły rabinackie odpowiadały, że zgodnie z judaizmem dusza łączy się z ciałem dopiero w chwili narodzin, a sam moment połączenia jest precyzyjnie określony: następuje wtedy, gdy… główka dziecka wychodzi z kanału rodnego lub gdy ukazuje się połowa jego ciała. W takiej interpretacji płód nie jest jeszcze w pełni człowiekiem, a więc nie może być w pełni chroniony. To zróżnicowanie poglądów pokazuje, że nie tylko sam stosunek do religii współczesnych Żydów jest problemem, ale również wewnętrzne spięcia w judaizmie. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się