Nowy numer 5/2023 Archiwum

A ja nie rozumiem

Sprowadzamy wiarę do emocji i subiektywnego doświadczenia. Tymczasem katolicka wiara nie jest jedynie subiektywnym doświadczeniem.

Znany piosenkarz chce dokonać apostazji. „Mam problem z instytucją, a nie z wiarą” – pisze. „Wszyscy widzimy kolejne mnożące się przypadki pedofilii, wtrącanie się w sprawy polityczne, światopoglądowe. Nie piętnuję wiary, tylko hipokryzję”. Szanuję wybór, ale przyznam, że nie rozumiem podanej argumentacji. Już w przytoczonym zdaniu widzę przynajmniej trzy kwestie wymagające wyjaśnienia. Kim są owi „wszyscy”, którzy obserwują mnożące się przypadki pedofilii, i czy rzeczywiście przypadki się „mnożą”. Nie mamy przecież do czynienia z nową falą pedofilii w Kościele. Być może owi „wszyscy” to czytelnicy jednej gazety albo członkowie jednego środowiska, którzy wzajemnie utwierdzają się w przekonaniu, że ich opinię podziela cały świat. Jeśli natomiast chodzi o „wtrącanie się” w sprawy polityczne i światopoglądowe, to Kościół nie tylko może, ale czasami powinien zabierać głos w kwestiach społecznych, dlatego istnieje coś takiego jak społeczna nauka Kościoła.

Najbardziej jednak zastanawia mnie reakcja, z jaką spotkała się ta decyzja wśród niektórych katolików. Z jednej strony słyszymy głosy aprobujące. Jeden z katolickich blogerów pisze: „A ja się mu nie dziwię”. Mam wrażenie, że niektórzy uznali ten dramatyczny gest piosenkarza za dobrą okazję do powtórzenia litanii grzechów Kościoła. Co prawda sami zostają we wspólnocie, ale jednocześnie doskonale rozumieją zarzuty tych, którzy wspólnotę porzucają. A czy w takim razie rozumieją obiektywne podstawy swojej wiary? Z drugiej strony inni, choć decyzji o apostazji nie pochwalają, to jednak uważają, że jest to osobista sprawa. Dlatego twierdzą, że z taką decyzją nie można prowadzić polemiki. W jednym i drugim przypadku sprowadzamy wiarę do emocji i subiektywnego doświadczenia. Tymczasem katolicka wiara nie jest jedynie subiektywnym doświadczeniem. Możemy racjonalnie dyskutować z czyjąś argumentacją stojącą za decyzją przynależności do wspólnoty wiary lub niewiary. Dlatego powtórzę: szanuję wybór, ale go nie rozumiem. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy