Nowy numer 39/2020 Archiwum

Bóg zamieszkał w Afryce

Rwandyjskie przysłowie mówi: „tam, gdzie biją się słonie, cierpi trawa”. Synod Biskupów dla Afryki pokazał, że w wyniku działań przekupnych afrykańskich rządów czy zachłannych na zysk światowych koncernów umiera coraz więcej Afrykanów. Stąd wołanie o postawienie w centrum Czarnego Lądu Chrystusa, który jest pojednaniem, sprawiedliwością i pokojem.

Taka chrystocentryczna diagnoza dokonana przez ojców synodalnych może wydawać się mało praktyczną odpowiedzią na bolączki tego schorowanego kontynentu. Kiedy jednak uczestnicy synodu dokonywali dogłębnej analizy problemów Afryki, padały nie słodkie słowa, zawoalowane w kościelną nowomowę, ale konkrety przekładające się na wciąż nowe wojny, pandemie, głód, nędzę i cierpienie milionów Afrykanów. Jak trudna sytuacja panuje na Czarnym Lądzie, dowodzi chociażby to, że w wyniku eskalacji konfliktu w Demokratycznej Republice Konga obrady synodalne musiał opuścić abp François Xavier Maroya Rusengo z Bukavu.

Przed wyjazdem dał on dramatyczne świadectwo o napadach na parafie i porwaniach osób duchownych, do jakich dochodzi w Południowym Kiwu. Jego zdaniem, „Kościół jest tam poddawany presji, by umilkł wobec dokonujących się tam niesprawiedliwości”. Właśnie słowa „niesprawiedliwość”, „rabunek” i „nowa kolonizacja” padały najczęściej, gdy mówiono o cieniach Afryki. A mówiono wiele. W pierwszej części II Synodu Specjalnego dla Afryki przedstawiono realia kontynentu. Obradom codziennie przysłuchiwał się Benedykt XVI. Papież robił notatki i rozmawiał z poszczególnymi grupami roboczymi. Po zakończeniu synodu to właśnie on przygotuje posynodalną adhortację duszpasterską, czyli dokument wyznaczający kierunek pracy Kościoła w Afryce na następne lata.

Biskupi wołają o synod
Pierwsze zgromadzenie synodalne dla Afryki odbyło się w 1994 r. i zostało nazwane „Synodem zmartwychwstania i nadziei”. Afryka przeżywała wtedy trudny czas. Po odzyskaniu niepodległości przez kraje afrykańskie w latach 60. nastąpił zachwyt wolnością i demokracją. Okazała się ona złudna. – Praktycznie wszędzie istniały dyktatury, które nie pozwalały na normalny rozwój tych krajów. Pojawił się też problem korupcji i braku sprawiedliwości. Nastąpił więc moment pewnego rozczarowania, wręcz wydawało się, że pragnienie zbudowania nowego porządku społecznego spełzło w Afryce na niczym – zauważa ks. Tadeusz Wojda SAC z Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Synod ukazał, że Afryka może podjąć analizę swojej sytuacji społecznej i religijnej. Kościół starał się w tym pomóc. Synod ukazał Afrykę jako kontynent, który ma prawo do swojej historii, do rozwoju, a przede wszystkim do stanowienia o swojej przyszłości.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama