Nowy numer 48/2020 Archiwum

Powrót z krainy snu

Czy ludzie w śpiączce są całkowicie nieświadomi? Jeśli tak, to dlaczego wielu z nich porusza oczami, uśmiecha się albo podnosi rękę?

Dzień dobry, dzwonię z Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego Fundacji „Światło” z Torunia. Mamy tu pacjenta w stanie wegetatywnym, który zaczyna się wybudzać, daje nam znaki… Czy prowadzą Państwo rehabilitację? Nie? Dziękuję bardzo… – Kiedy wypowiadam słowa „stan wegetatywny”, wszystkie drzwi się przede mną zamykają – wzdycha Agnieszka Kwiatkowska, logopeda z zakładu prowadzonego przez toruńską fundację. To jedyny ośrodek w kraju specjalizujący się w opiece nad osobami, które zapadły w śpiączkę. Na swoim koncie mają już 17 wybudzonych. Obecnie w zakładzie przebywa 21 pacjentów, a na miejsce oczekuje kolejnych 56.

Mózg jest zagadką
Pielęgniarka oddziałowa Ewelina Piłat oprowadza nas po pokojach i przybliża kolejne historie. Najwięcej jest tu ludzi po wypadkach samochodowych. Są tacy, którzy przeżyli podtopienie, u jeszcze innych śpiączkę spowodowało zapalenie mózgu. Z reguły młodzi, między 20. a 30. rokiem życia. Niektórzy mieli już wyznaczoną datę ślubu. Leżą z pozoru nieruchomo, ale jeśli przyjrzymy się dokładniej, zauważymy, że ich ciało reaguje na bodźce: poruszają oczami, uśmiechają się albo podnoszą rękę. Jacek, który grał na klarnecie w orkiestrze wojskowej, gdy słyszy muzykę, zaczyna inaczej układać usta. Marcin śmieje się przy opowiadaniu dowcipów. A gdy w ośrodku obchodzone są święta, w oczach pacjentów zawsze pojawiają się łzy.

– Najczęściej mamy u nas do czynienia ze stanami minimalnej świadomości – wyjaśnia Marlena Topolska-Skowrońska, psycholog. – W nauce termin „śpiączka” dotyczy pierwszych sześciu tygodni. Potem mówimy o stanie wegetatywnym. Jeśli przez pół roku pacjent nie daje żadnego sygnału, można się spodziewać, że sytuacja zmierza w kierunku stanu wegetatywnego utrwalonego. Nie da się jednak tego powiedzieć na pewno. Praca mózgu nadal jest zagadką dla naukowców. Dopóki nie ma śmierci pnia mózgu, nie można stwierdzić jednoznacznie, że zmiany są nieodwracalne. Dlatego nigdy czegoś takiego nie zakładamy. Zresztą w Polsce nie ma nawet możliwości, by przeprowadzić dokładny zapis pracy mózgu. Badania EEG mają charakter wycinkowy, a pacjent może w tym czasie akurat śnić…

Cały personel ośrodka bardzo poruszyła sprawa Eluany Englaro. – Byłam przerażona – zwierza się Agnieszka Kwiatkowska. – Przecież opieka nad takim pacjentem bardzo przypomina opiekę nad małym dzieckiem, które po prostu trzeba odżywiać i pielęgnować. – Czy może mam przestać podawać Tomkowi jedzenie? – oburza się Marlena Topolska-Skowrońska. – Przecież to byłoby równoznaczne z zabójstwem!
Ostatnio założycielka Fundacji „Światło” Janina Mirończuk zadeklarowała gotowość przyjęcia do ośrodka 40-letniego Krzysztofa Jackiewicza. Jego matka prosiła o eutanazję dla swojego nieuleczalnie chorego syna, jednak według szefowej toruńskiego ośrodka to tylko krzyk bezsilności, wołanie o pomoc. – Wystarczy popatrzeć, jak ona go pielęgnuje. Nikt inny nie zdobyłby się na takie poświęcenie – twierdzi Janina Mirończuk.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama