GN 48/2020 Archiwum

Nie deptać, proszę

Człowiek jest drogą Kościoła – powtarzał Jan Paweł II. Drogą, po której nieustannie depczemy – dopowiadał z ironią sceptyczny znajomy. Do dziś niektórzy sądzą, że Kościołowi i prawom człowieka jest nie po drodze. A co na to fakty?

Zbliża się 60. rocznica ogłoszenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dokładnie 10 grudnia 1948 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło uroczyście 30 artykułów, które miały stać się punktem odniesienia dla wszystkich rządów, organizacji oraz poszczególnych ludzi. Wprawdzie od głosu wstrzymało się wtedy 8 państw (m.in. Arabia Saudyjska, RPA, ZSRR, Polska), to jednak w założeniu Deklaracja miała mieć charakter obowiązujący wszystkie kraje na świecie, stąd „powszechna”, a nie „międzynarodowa” (taka wiązałaby tylko kraje podpisujące). Do tego aktu wiele razy odwoływali się także kolejni papieże. W oficjalnych dokumentach i wystąpieniach podkreślali, że ogłoszenie Deklaracji było jednym z ważniejszych wydarzeń „w wielkiej sprawie, jaką jest człowiek”. Skąd w takim razie wzięło się przekonanie, że prawa człowieka i chrześcijaństwo to dwa przeciwległe bieguny?

Zawsze z człowiekiem?
W wielu kręgach intelektualnych na Zachodzie ciągle żywe jest przekonanie, że prawa człowieka są najdoskonalszym produktem myśli oświeceniowej, przede wszystkim Wielkiej Rewolucji Francuskiej. I że najświętszym dokumentem wynoszącym człowieka na piedestał jest francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku. Rzeczywiście, nigdzie wcześniej na sztandarach nikt nie wznosił haseł, które człowieka stawiałyby w centrum. Jednak zwyczajną nieprawdą jest twierdzenie, że trzeba było czekać do tej „wyzwoleńczej” rewolty, żeby ktoś w końcu zauważył człowieka. Oświeceniową ideę praw człowieka poprzedzała wielowiekowa tradycja godności osoby ludzkiej (różnie nazywana w różnym czasie), wywodząca się z samej istoty judaizmu i przede wszystkim chrześcijaństwa. To według Biblii człowiek został stworzony na podobieństwo Boże.

To Psalmista zadziwia się wyjątkowością człowieka w przyrodzie, kiedy mówi do Boga: „wszystko złożyłeś pod jego stopy”. To Biblia mówi o Bogu, który stał się człowiekiem i człowieka zbawił na krzyżu. To chrześcijanin Paweł powiedział, że nie ma już Żyda i Greka, wolnego i niewolnika. To św. Augustyn i później św. Tomasz z Akwinu (w tym „ciemnym” średniowieczu) rozwinęli najpełniej koncepcję osoby ludzkiej i jej praw, bez których nie można budować żadnego porządku społecznego. Jednocześnie sam Kościół, w dokumencie Papieskiej Komisji Iustitia et Pax, przyznał już w XX wieku: „Nie można jednak powiedzieć, że na przestrzeni tego okresu dziejów myśl i działania Kościoła broniły i popierały prawa osoby ludzkiej w sposób dość jasny i zdecydowany”. No właśnie, dlaczego?

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama