Nowy numer 3/2021 Archiwum

Obojętność i świadectwo

Jacek Dziedzina: Orygenes napisał w starożytności „Zachętę do męczeństwa”. Czy chrześcijanin powinien pragnąć prześladowań i pchać się pod topór?

Dariusz Karłowicz – doktor filozofii, założyciel i prezes Fundacji św. Mikołaja, współtwórca rocznika „Teologia polityczna”

Dariusz Karłowicz: – Męczeństwo jest zjawiskiem specyficznie chrześcijańskim, ale wyrasta z tradycji duchowej starożytnej filozofii pogańskiej. W języku filozofii antycznej męczeństwo daje się opisać jako stan najwyższej dostępnej człowiekowi doskonałości. Platoński imperatyw „upodobnienia do boga” przez chrześcijan rozumiany jest jako upodobnienie do miłującego Chrystusa. Akt męczeński jest takim aktem miłości, w którym miłość wobec Boga, bliźnich i prawdy okazuje się ważniejsza od życia. I to jest ten zasadniczy, centralny punkt męczeństwa – miłość, która daje nam doskonałą wolność od wszystkiego, co człowieka poniża. Trzeba pamiętać, że to właśnie upodobnienie się do miłującego Boga, a nie pragnienie śmierci jest tutaj zasadniczą myślą. W duchowej tradycji przygotowania do śmierci, mniej niż o samą śmierć chodzi raczej o stan wewnętrznej wolności wobec dóbr przygodnych, o wolność od ludzkich słabości i lęków – w tym od lęku przed śmiercią.

Napisał Pan, że postawa chrześcijan wobec śmierci jest kryterium wiarygodności nauki Chrystusa. Czy w tym kontekście dzisiejsi chrześcijanie są wiarygodni?
– Dla tych, którzy dostrzegli ich świadectwo, z pewnością tak. Pamiętać jednak trzeba, że częścią strategii prześladowań jest zatarcie pamięci o męczeństwie. Zakończył się wiek, który dla chrześcijan był hekatombą. Oba systemy totalitarne, które pustoszyły Europę, odnosiły się do chrześcijaństwa wrogo. Zniszczenie Kościoła było jednym z najważniejszych celów komunizmu. Można było sądzić, że skala tych zbrodni zakończy epokę prześladowań. Nic podobnego. Co dziwniejsze, dzisiejszym prześladowaniom towarzyszy zdumiewająca obojętność europejskich mediów – bardzo mocny dowód na to, jak selektywna i jak antychrześcijańska potrafi być wrażliwość współczesnego Europejczyka.

Jaka jest przyczyna tej obojętności?
– Obojętność na męczeństwo w Europie ma wiele przyczyn, ale za główną uznałbym tradycję postoświeceniowego antykatolicyzmu, który jest ideologią bardzo wpływową. Wystarczy zajrzeć do Woltera – najwięksi nawet zbrodniarze i tyrani są zwykle znacznie sympatyczniejsi od chrześcijan, których zawsze podejrzewa się o najgorsze intencje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama