Minister, choć może mało zręcznie, podjął próbę rozbicia ponadpartyjnego układu, który przetrwał wszystkie rządy, wysysając kolejne środki ze Skarbu Państwa. Zmiany w samym Ministerstwie Gospodarki, a także zapowiedzi zmian w radach nadzorczych, dokonane przez Poncyljusza były sygnałem, że tym razem na zmianach kosmetycznych się nie zakończy. Na to nałożył się spór o pieniądze dla górników, który bardzo szybko zamienił się w spór o głowę ministra.
Do rozgrywki włączył się wicepremier Andrzej Lepper, który – co jest rzeczą niebywałą – wystąpił przeciwko ministrowi rządu, który tworzy. Wiadomo, że pragnie usunąć Poncyljusza, zaufanego człowieka Jarosława Kaczyńskiego, aby wprowadzić na to stanowisko jednego ze swoich ludzi – być może Rajmunda Morica, zasłużonego działacza komunistycznego z lat. 80, do niedawna aktywistę SLD, a obecnie posła „Samoobrony”. Jeżeli rząd nie obroni Poncyljusza, oznaczać to będzie, że możemy zapomnieć o gromkich hasłach na temat naprawy państwa.
Najbliższy czas będzie także sprawdzianem dla działaczy „Solidarności” z Górnego Śląska. Ich sytuacja jest trudna. W kopalniach działa kilka związków, które licytują się w demagogicznych hasłach. Podział pieniędzy zawsze wywoływał silne emocje. Dla postkomunistycznych związków branżowych, czy „Sierpnia 80”, Poncyljusz jest naturalnym wrogiem. „Solidarność” może w nim mieć sojusznika, jeżeli zależy jej, aby porozumieć się z tymi, którzy zamierzają wyczyścić szereg spraw w górnictwie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








