Nowy numer 25/2018 Archiwum

By żądz moc móc... opanować

„I wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc” – to mógłby być hymn specjalistów potężnego przemysłu reklamowego. Im większa moc żądz, tym łatwiej stać się ich niewolnikiem. Cnota umiarkowania bierze w cugle pożądania. Uczy wolności. Warto pożądać tej cnoty.

„Nic ponad miarę”, „panuj nad namiętnością”, „używaj z umiarem” – takie między innymi napisy znajdowały się w świątyni w Delfach. Mądrzy Grecy cenili sobie umiarkowanie. Sokrates uznawał je za fundament każdej cnoty. Umiarkowanym określano człowieka, który jest panem samego siebie. Arystoteles pisał, że człowiek umiarkowany pożąda rzeczy, których powinien pożądać, ale w odpowiedni sposób, w odpowiednim miejscu i czasie. Człowiek nie powinien cierpieć, gdy nie doświadcza przyjemności. Jednym z najważniejszych pojęć etyki Arystotelesa był tzw. złoty środek lub właściwa miara. Coś z tego ideału przeniknęło nawet do greckiej architektury. Wszystko jest na swoim miejscu i takie jak być powinno – z umiarem, bez żadnej przesady. Może dlatego nawet dziś z ruin greckich świątyń emanuje pokój i dostojeństwo.

Św. Paweł pisze w Liście do Galatów o owocach Ducha, które przeciwstawia owocom ciała (5,23). Jako ostatni z nich wymienia umiarkowanie. Na innym miejscu Apostoł porównuje chrześcijanina do sportowca: „Każdy zawodnik podejmuje wiele wyrzeczeń. Tamci, by zdobyć wieniec zniszczalny, my – niezniszczalny. Ja biegnę, ale nie tak, jakbym nie znał mety, i nie wymachuję bezładnie pięściami, ale biorę je w karby i opanowuję swoje ciało” (1 Kor 9,25–27).

Cnota umiarkowania, zwana też wstrzemięźliwością, dotyczy w pierwszym rzędzie panowania nad tymi siłami w człowieku, które mają za zadanie zachowanie życia (głód pokarmu, napoju, instynkt seksualny). Człowiek umiarkowany nie odrzuca tych cielesnych potrzeb, ale zaspokaja je w sposób rozumny i odpowiedzialny. Cnota umiarkowania nie oznacza przekreślenia cielesnej przyjemności. Smakowite potrawy czy napoje, udane życie seksualne małżonków – są także darami Boga. Zło zaczyna się wtedy, kiedy przyjemność staje się celem samym w sobie, kiedy jest głównym motywem działania.

Umiarkowanie dotyczy opanowania nie tylko „klasycznych” żądz (jedzenie, picie, seks), ale również pożądania wszelkich dóbr materialnych lub emocji biorących górę nad rozsądkiem. Ludzie uzależniają się od różnych rzeczy. Telewizja, gry komputerowe, internet, muzyka, dyskoteki, praca, kariera, sława, samochód, pieniądze – listę można by ciągnąć w nieskończoność. To wszystko rzeczy, które, używane z umiarem, mogą człowieka ubogacać i rozwijać. Kiedy zabraknie właściwej miary, stają się powodem zniewolenia.

Katechizm Kościoła Katolickiego podaje taką definicję: „Umiarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości”.
Wady przeciwne cnocie umiarkowania to z jednej strony wszelkie formy egoistycznego dogadzania swojemu ciału – nieczystość, uzależnienia, chciwość. Nieumiarkowanie panuje dzisiaj zwłaszcza w dziedzinie seksualności. Ludzie odrzucili wstyd, naturalną ochronę tej delikatnej ludzkiej sfery. Wychowanie do opanowania w tej dziedzinie jest palącym problemem naszych czasów. Oczywiście przesada w drugą stronę również się zdarza. Będą to wszelkie postawy pogardy dla ciała, materii, przyjemności – przesadna asceza, odbierająca radość życia. Cnota – jak zwykle – jest w środku, pomiędzy tymi skrajnościami.

Umiarkowanie pokazuje drogę do wewnętrznej wolności człowieka. Jest konsekwencją uznania prymatu ducha nad ciałem. Św. Paweł stwierdza: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie poddam się w niewolę” (1 Kor 6,12).

Dla chrześcijanina umiarkowanie jest owocem nie tylko własnej pracy nad sobą. Jest to również sposób życia w Chrystusie, dzieło Ducha Świętego. Umiarkowanie jest nieustannym przechodzeniem od „człowieka cielesnego” do „człowieka duchowego, nowego”. Jest to sposób wypełnienia błogosławieństw Jezusowych: „Błogosławieni ubodzy w duchu… i Błogosławieni czystego serca…”. Sercem wolnym i czystym można oglądać Boga.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji