Nowy numer 42/2018 Archiwum

Niesakramentalni

Małżeńskie szczęście znaleźli za drugim razem. Jest to jednak dla katolików bolesne szczęście. Zawierając nowy związek, sami pozbawili się dostępu do sakramentów.

Ledwo zaczął się Synod Biskupów poświęcony Eucharystii, a już media w tonie sensacji donosiły, że abp Pierre-Antoine Paulo z Haiti stwierdził, że „do Komunii św. powinni móc przystępować także ludzie rozwiedzeni”. Podkreślił, że „trzeba przestać myśleć tylko o udzielaniu im Komunii jako Wiatyku na łożu śmierci. Musimy znaleźć drogę, by także ludzie niebędący w pełnej komunii z Koś-ciołem mogli przyjmować Najświętszy Sakrament”. Abp John Atcherly Dew z Nowej Zelandii, oświadczył, że papież powinien zrewidować stanowisko Kościoła i na nowo określić warunki, pod jakimi rozwodnicy mogliby przystępować do Komunii. „Jako biskupi mamy obowiązek przed Bogiem dyskutować o czymś, co jest brzemieniem tak wielu ludzi” – mówił abp Dew.

Nowozelandzki arcybiskup miał rację, że sytuacja, w jakiej żyją rozwiedzeni, którzy zawarli drugie małżeństwo, jest przez nich niejednokrotnie przeżywana jako wielki ciężar. I że jest ich naprawdę dużo. Według dostępnych w Internecie szacunkowych danych w Polsce związków niesakramentalnych jest około 200 tysięcy. Inne szacunki podają szokującą liczbę 2 milionów. Ile takich związków jest naprawdę – nie wiadomo. Wszystkich małżeństw w Polsce jest niespełna 9 milionów.

Zawiązani
W lutym 1992 roku w „Gościu” ukazał się artykuł poświęcony tym, którzy na karcie w parafialnej kartotece mają wpisane tajemnicze słowo „przeszkoda” i tylko datę ślubu cywilnego. Tekst nosił tytuł „Zawiązani”. Opowiadał historię jednego z takich małżeństw i postulował tworzenie duszpasterstw specjalistycznych, które zajęłyby się takimi ludźmi w sposób szczególny. Propozycja uzasadniona była argumentami pochodzącymi z adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Familiaris consortio”, opublikowanej w roku 1981.

Artykuł spotkał się z mieszanymi reakcjami. Ówczesny redaktor naczelny ks. Stanisław Tkocz opowiadał o telefonach od oburzonych księży, a nawet biskupów, którzy twierdzili, że „Gość” podważa naukę Kościoła o nierozerwalności małżeństwa.

Jak się później okazało, duszpasterstwo, które postulował „Gość”, już się rodziło. Jak relacjonował przed kilku laty ks. Mirosław Paciuszkiewicz SJ, jeden z pionierów duszpasterstwa rozwiedzionych w Polsce, „Praca w grupach w parafii św. Andrzeja Boboli w Warszawie zaczęła się jesienią 1987 roku, od wyjazdu jedenastu par na dzień skupienia”.

Dzisiaj ośrodków zajmujących się duszpasterstwem rozwiedzionych w ponownych związkach jest w całej Polsce kilkanaście.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji