Nowy numer 48/2020 Archiwum

Prorok jedzie do ojczyzny

Niemcy mają do Papieża pretensje nawet o AIDS w Afryce. Wielu ma też do niego żal o to, że nie jest Indianinem z Ameryki Południowej. Ale mimo to Niemcy czekają na Benedykta XVI.

To fascynujące! Z całego świata przyjadą tu tysiące młodych, których jednoczy religia! – mówi Johannes Heeg, długowłosy niemiecki maturzysta. Johannes poświęca część swoich wakacji, żeby przygotować XX Światowe Dni Młodzieży.

Johannes to gorący katolik. Ma 19 lat i mieszka w Bonn, tuż obok Kolonii, gdzie zaczną się Dni Młodzieży. W Bonn będą nocować tysiące młodych pielgrzymów. Johannes dba, żeby mieli co jeść i gdzie spać.

Razem z bratem i rówieśnikami znalazł w swojej dzielnicy aż 2 tysiące miejsc noclegowych. – Z tego osiemset jest w prywatnych domach! Namawialiśmy na to ludzi, wręczaliśmy im ulotki. Znajomi narysowali barometr, na którym malowaliśmy, ile miejsc już mamy, a ile jeszcze potrzebujemy – mówi. Widać zrobili wrażenie nawet na właścicielu pobliskiej restauracji w Bonn – Endenich. Zaoferował on młodzieży 80 miejsc plus śniadanie. I to pomimo tego że chłopcy nie widują go w parafialnym kościele.
Brat Johannesa, 17-letni Rudolf, dodaje wesoło: – Teraz czekamy na gości z Wietnamu, Meksyku, Chile, z Włoch, z Francji i ze wschodniej Europy!

Kochają Boga, Papieża mniej
Młodych takich jak Johannes i Rudof jest w archidiecezji kolońskiej 2900. Przygotowują się oni do Światowych Dni Młodzieży z niemiecką dokładnością: od lipca zeszłego roku. Ochotników, którzy później zgłosili się do pomocy w czasie Dni, jest jeszcze więcej, ponad 31 tysięcy.

Organizatorzy precyzyjnie zaplanowali, że miejsce noclegowe dla jednego pielgrzyma musi mieć przynajmniej 4 metry kwadratowe. Że ciepłe posiłki będzie wydawać 300 ruchomych restauracji. Że kucharzom trzeba dostarczyć wielkie patelnie o średnicy 1,10 metra. Że będzie potrzebnych 180 ton bagietek i 3 tony kawy. Że trzeba rozstawić 9 tysięcy przenośnych toalet na Marienfeld – polu Maryi, gdzie odbędą się najważniejsze spotkania – i 1700 kolejnych w mieście.

Johannes będzie się opiekował 120 młodymi ludźmi, którzy zanocują w pobliskiej szkole podstawowej. Rudolf jest szefem nocujących w domu parafialnym. – Jedzenie przyjedzie do nas ciężarówką i 12 wolontariuszy będzie je rozdawać – mówi Rudolf. – Rano będziemy każdemu wręczać kubek z gorącą wodą, torebkę z kawą i herbatą. Bułki będą się rozmrażać przez noc. Ale nie wiem, jak to wtedy będzie smakować... O, przepraszam na moment – przerywa, bo w pokoju rozdzwonił się telefon. – Halo, Anita! Aha, chcesz zrobić zaproszenie dla następnych ochotników? Dobra, za chwilę oddzwonię – mówi do słuchawki.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama