Nowy numer 48/2020 Archiwum

Gigant we wsi

Jest dwa i pół razy większy od Wawelu, a stoi sobie samotnie... w małej wiosce Lubiąż.

To między Wrocławiem a Legnicą. Wokół pola, żadnego większego miasta. I nagle przed oczami przejeżdżającego wyrasta ten gigant. Większość sal stoi w nim pusta, bo właścicieli dwieście lat temu wyrzucono. To dawny klasztor cystersów.

– Samych dachów tu jest dwa i pół hektara – mówi Eugeniusz Mytnik, administrator. – A fasada ma długość aż 223 metrów! W Europie tylko pałac Eskurial w Hiszpanii ma dłuższą fasadę – dodaje.

Carski generał straszy w kościele
Ten niesamowity dawny klasztor o mało nie popadł w ruinę. Mury już pękały. Na wspaniałe freski przez dziurawe dachy już lała się woda. Na szczęście to przeszłość. Od 1989 roku tego giganta remontuje wrocławska Fundacja Lubiąż. Eugeniusz Mytnik jest jej pracownikiem. Mieszka niedaleko. W latach 80. pracował w „Ruchu”. – Wtedy nieraz szedłem do pracy ze ściśniętym sercem. Tu jest inaczej, bo serce rośnie na widok tego, jak ten obiekt wraca do życia – mówi z pasją. Mytnik jest z wykształcenia technikiem rolnikiem, który zakochał się w historii. Zwłaszcza w historii Lubiąża i dziejach II wojny światowej.

Wprowadza nas do gotyckiego kościoła, który wznieśli cystersi. Gołe mury, nagie, kamienne ołtarze. To kościół najwyraźniej odarty ze swoich dawnych wspaniałości. – Zobaczcie, na tych ściennych malowidłach są rosyjscy, carscy generałowie: po prawej Kutuzow, a po lewej Suworow – Mytnik zatrzymuje się w przedsionku kościoła.

– Co takiego?! – robimy wielkie oczy. Suworow to generał, który w 1794 roku doprowadził do rzezi mieszkańców warszawskiej Pragi. – To dlatego, że w tym klasztorze aż do 1948 roku stacjonowało wojsko radzieckie. Widać Rosjanie uznali, że przedsionek dawnego kościoła to dobre miejsce do upamiętnienia ich bohaterów – wyjaśnia spokojnie Mytnik.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama