Nowy numer 42/2019 Archiwum

Historyk

Przypadek Pawła Zyzaka dowodzi, że w III RP możliwe jest wykluczenie za prowadzenie badań naukowych na zakazany temat.

Zanim książka ukazała się w marcu 2008 r., dwumiesięcznik „Arcana” opublikował jeden z jej rozdziałów. Zwrócił na niego uwagę Andrzej Stankiewicz z „Newsweeka”, który w karykaturalnej formie opisał tekst oraz jego autora, przypisując mu cytaty, które nigdy nie wyszły spod jego pióra. Tekst P. Zyzaka w „Arcanach” przeczytało niewielu, ale w kolejnych publikacjach szybko dorobiono mu gębę nieuka, ignoranta i prawicowego oszołoma. Okazało się, że artykuł w „Arcanach” był jedynie zwiastunem burzy, jaka rozpętała się po opublikowaniu w czerwcu 2008 r. przez IPN książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. O ile jednak za Cenckiewiczem i Gontarczykiem stał Instytut, za Zyzakiem, poza jego promotorem i grupą przyjaciół, początkowo nie stanął nikt. Był anonimowym magistrem, któremu przylepiono łatkę „omijać z daleka”. Skończył studia i ubiegał się o studia doktoranckie na macierzystej uczelni. Zaliczył pierwszą kwalifikację, ale druga okazała się przeszkodą nie do przejścia.

Rozmowa kwalifikacyjna miała bardziej charakter pyskówki aniżeli naukowej polemiki. – Jeden z członków Komisji zapytał mnie – wspomina P. Zyzak – czy mam wyniki badań DNA, aby twierdzić, że Wałęsa miał nieślubne dziecko. Odpowiedziałem, czy pytał prof. Wyrozumskiego o wyniki badań DNA, gdy tamten pisał o nieślubnych dzieciach Kazimierza Wielkiego. Po takiej i podobnej wymianie zdań trudno się dziwić, że Zyzak na studia doktoranckie się nie dostał. Zaczął więc poszukiwanie pracy w szkolnictwie jako nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie. Wspomina, że swoje CV rozesłał do prawie wszystkich szkół w Bielsku-Białej i w powiecie. Koledzy z uczelni znajdywali zatrudnienie, jego nie chciano. Wreszcie pojawiła się nadzieja na pracę w jednej z prywatnych szkół w Bielsku-Białej. Pani dyrektor była zadowolona z jego oferty, ale gdy przyszło do podpisania umowy, wycofała się z wcześniejszych ustaleń. Powiedziała otwarcie, że otrzymała telefon z kuratorium śląskiego, że jeśli zatrudni Zyzaka, szkoła będzie mieć kłopoty. Wtedy pomocną rękę wyciągnął do niego IPN, gdzie w październiku 2008 r. otrzymał etat w Krakowie za pracownika, który wziął urlop bezterminowy i zaczął pracę w innej instytucji

Zyzakgate
Jeśli myślał, że najgorsze jest za nim, był w błędzie. Czym jest zderzenie z walcem, doświadczył dopiero wiosną 2009 r., kiedy ukazała się jego książka. Zdecydowana większość wypowiadających się na temat książki Zyzaka nie czytała jej, co nie przeszkadzało w wydawaniu kategorycznych sądów, odmawiających autorowi czci, honoru i jakichkolwiek zdolności. Głoszono, że poznanie książki nie jest konieczne, aby ją osądzać. Uchodzący wówczas za autorytet moralny szef klubu Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski stwierdził, że książki Zyzaka czytać nie zamierza, gdyż wie, że zawiera same kłamstwa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji