Nowy numer 47/2022 Archiwum

Tutaj wszystko przemawia

W okolicach pagórków położonych na zachód od Jeziora Galilejskiego młodość spędzał Jezus. Dzisiaj na zboczu jednego ze wzgórz, tuż za żydowskim kibucem, życie pustelnicze prowadzi wspólnota betlejemitek.

To było w lutym tego roku. Wilgotna i grząska od deszczu ziemia niezbyt stromego pagórka zapadała się pod stopami. Jezioro Galilejskie odbijało nikłe promienie słońca przedzierającego się przez zachmurzone niebo. Lavra Netofa i jej rozsiane na zboczu galilejskiego wzniesienia pustelnie tętniły życiem – tym, które można tutaj uchwycić nawet podczas krótkiej wizyty. Spędziłem tam kilka dni. Milczenie, liturgia, krajobraz podobny do tego, który dwa tysiące lat temu podziwiał Jezus, ziemia, po której chodził ze swoimi uczniami… Tam wszystko przemawia. Do dziś.

Grota

Niewielka drewniana tabliczka tuż za kibucem Harrarit wskazuje kierunek „Cave church” (co można przetłumaczyć jako kościół jaskiniowy). Brzmi intrygująco, a poczucie tajemnicy potęgują dwa napisy w językach hebrajskim i arabskim, znajdujące się w dolnej części drogowskazu. Kilkadziesiąt metrów dalej mieści się kościół stworzony w naturalnej grocie. Jest otwarty dla wszystkich, którzy przybędą do Lavra Netofa w ciągu dnia. Wapienny, nieregularnie ociosany kamień, dzwonnica i drewniane drzwi. Znajdujące się za nimi strome schody prowadzą do miejsca niemalże mistycznego. To niewielka przestrzeń, do której światło wdziera się przez mały, przeszklony otwór w skale. Kaplica zaaranżowana jest w sposób surowy, a jednocześnie piękny. Estetyka i mistyka spotykają się tutaj ze sobą w przedziwnym, tajemniczym zwarciu. Wnętrze urządzone jest w taki sposób, by możliwe było odprawianie liturgii bizantyjskiej.

W tej grocie zapach kadzidła wdziera się w nozdrza ze szczególną siłą. Miła woń roznosi się na tym wzgórzu od momentu, w którym Jezus postawił tutaj stopę po raz pierwszy. On naprawdę tu był. Przechadzał się tymi szlakami jako młodzieniec, a potem tłumaczył tu swoim uczniom tajemnice królestwa. Być może obsiane pola tej żyznej doliny stanowiły inspirację dla licznych przypowieści. Zanim rozpoczął działalność publiczną, mieszkał w oddalonym od Lavra Netofa o 17 kilometrów w linii prostej Nazarecie. Dotarcie do ruin starożytnej Kany Galilejskiej, w której dokonał pierwszego cudu, zajmuje dwie godziny marszu.

Jabal Hazwah

Wiedział o tym wszystkim abuna Jaakov, czyli ojciec Jakub pochodzący z Holandii, który w 1967 roku wykupił tę ziemię, by prowadzić tu życie pustelnicze. Dołączył do niego ojciec Toma – ksiądz pochodzący ze Stanów Zjednoczonych. Przygotowując teren pod pustelnię, natrafili na otwór w ziemi, który prowadził, jak się okazało, do starożytnej cysterny. W tej naturalnie wyżłobionej grocie ojcowie Jakub i Toma zaaranżowali kaplicę. Życie dwóch mnichów nawiązywało do palestyńskiego monastycyzmu, potężnego ruchu, który pojawił się w III wieku na oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów na południe Pustyni Judzkiej.

Surowość skały i przemawiająca obecność ikon w kaplicy zdają się wciąż odbijać echo drgań serc dwóch mnichów. Nie przez przypadek ludność arabska zamieszkująca okoliczne miejscowości nazywa to wzgórze Jabal Hazwah, co w języku arabskim oznacza „góra tajemnicy”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy