Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pastor na boisku

Wbrew obiegowym sądom nie brakuje religijnych piłkarzy. Szczególnie wielu jest ich w Afryce, gdzie 11 czerwca rozpoczynają się mistrzostwa świata.

Afrykańska piłka przeciętnemu kibicowi kojarzy się tylko z magią i zaklęciami szamanów. Mniej osób wie, że zdecydowana większość sportowców z tego kontynentu to ludzie wierzący. Z Biblią na co dzień
Afrykańscy piłkarze bywają nawet… pastorami. Niegdyś świetny obrońca reprezentacji Nigerii Taribo West, zanim zajął się futbolem, był pospolitym gangsterem na ulicach Lagos. Potem dostał od losu swoją szansę i jako zawodowy futbolista wykorzystał ją w 100 procentach. Zarobionymi pieniędzmi postanowił się podzielić z bardziej potrzebującymi. Pod koniec lat 90., grając w Interze Mediolan, a potem w AC Milan, założył Kościół o nazwie Shelter in the Storm Ministry. Zaczął pomagać biednym ludziom z Afryki żyjącym w Mediolanie. Z czasem stało się to dla niego ważniejsze niż futbol. Wiosną 2002 roku doszło do tego, że West wolał odwiedzić swoich wiernych we Włoszech niż zagrać w ligowym meczu 1. FC Kaiserslautern, gdzie akurat występował. Włodarze niemieckiego klubu nie byli wyrozumiali i wypowiedzieli piłkarzowi kontrakt.

Pastorem miał też zostać inny z zawodników z Nigerii. Grający w Wiśle Kraków, a potem w GKS Bełchatów Kelechi Temple Omeonu podczas pobytu w Polsce nie rozstawał się z Biblią. Pochodził zresztą z Jos. To dwumilionowe miasto w środkowej Nigerii, którego nazwa wzięła się od słów: Jesus Our Savior, czyli Jezus Nasz Zbawiciel. Tak jak jego ojciec, Kelechi był przymierzany do roli pastora w jednym z Kościołów protestanckich. Zresztą na drugie imię ma Temple, czyli Świątynia. – Rodzice mama Joy i tata Ejike – chcieli, żebym został pastorem. Ja zdecydowałem się jednak postawić na piłkę. Od najmłodszych lat uganiałem się za nią po podwórku – opowiadał Omeonu. W jego krakowskim mieszkaniu przy ulicy Lea nie brakowało filmów i płyt o chrześcijańskim charakterze. – Codziennie czytam Biblię, modlę się cały czas, a w Krakowie chodzę do kościoła. Nie ma znaczenia, że to kościół katolicki. Bóg jest jeden – podkreślał Nigeryjczyk.

Wspólna modlitwa
Podczas Pucharu Narodów Afryki w 2004 roku w Kuriat Palac Hotel w Monastirze Nigeryjczycy każdego dnia około godziny 21 wspólnie się modlili. W kadrze nie było już wprawdzie wtedy „Pastora” Taribo Westa, jak mówiono o tym zawodniku, ale byli za to inni religijni futboliści. – Modlimy się w pokoju Ikpe Ekonga. To jego nazywamy teraz pastorem, bo świetnie zna Biblię i przemawia jak pastor. Wstęp do pokoju jest wolny, przychodzi, kto chce – opowiadał mi Emmanuel Ekwueme, reprezentant Nigerii od wielu lat grający w polskich klubach. Przebywając w Nigerii, sam przekonałem się, jaką wagę przykłada się w tym najludniejszym kraju Afryki do modlitwy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama