Nowy numer 43/2020 Archiwum

Angielska krzyżówka

Jeden lokator Downing Street 10 w Londynie to już historia. Wielka Brytania ma pierwszy od II wojny światowej rząd koalicyjny.

Takiego napięcia nie było na Wyspach od blisko 70 lat. Mimo wygranej w wyborach Partii Konserwatywnej Davida Camerona, do końca nie było wiadomo, kto zostanie nowym premierem. Konserwatystom (torysom) zabrakło bowiem 20 głosów w Izbie Gmin (niższej izbie parlamentu), by móc samodzielnie utworzyć rząd. Przegrana Partia Pracy (laburzyści) chciała wykorzystać okazję, by pozostać przy władzy i kusiła koalicją zajmujących trzecie miejsce Liberalnych Demokratów.

Do pełnej większości musieliby jednak pozyskać również mniejsze partie narodowe ze Szkocji, Walii i Irlandii Północnej (tworzących, wraz z Anglią, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii). Poza tym byłby to rząd narażony na ciągły atak, bo faktycznie i laburzyści, i liberałowie uzyskali w sumie tylko kilka miejsc więcej w parlamencie niż sami konserwatyści. Sytuacja wydawała się patowa. W końcu jednak doszło do zawarcia historycznej koalicji konserwatystów z liberalnymi demokratami. David Cameron został najmłodszym premierem rządu Jej Królewskiej Mości od 200 lat, a Nick Clegg, szef liberałów, otrzymał tekę wicepremiera. Czy ta polityczna krzyżówka ma szansę przetrwać pięcioletnią kadencję?

Rowerzysta z Kensington
„Podziwiam Margaret Thatcher, ale nie jestem thatcherystą”, mówi o sobie David Cameron. Potomek króla Wilhelma IV, absolwent elitarnego liceum Eton oraz licencjat filozofii, politologii i ekonomii w Oxfordzie. Mieszkańcy prestiżowej dzielnicy Kensington w Londynie przyzwyczaili się już do widoku lidera torysów, wyjeżdżającego codziennie na rowerze do pracy. Kilka metrów za nim snuła się zawsze czarna limuzyna z ważnymi dokumentami. Ta symboliczna deklaracja nowego premiera o Margaret Thatcher dobrze oddaje ewolucję, jaką pod jego przywództwem przeszła Partia Konserwatywna. To również tłumaczy, dlaczego w ogóle było możliwe zawarcie koalicji z partią, która ideowo o wiele bliższa jest laburzystom.

Współczesny konserwatyzm brytyjski, pomijając tradycyjnie sceptyczny stosunek do integracji Europy, ma więcej wspólnego z socjaldemokratami niż z dogmatami Żelaznej Damy. David Cameron sprawnie przejął język dotychczas zarezerwowany dla lewicy. Nie tylko nie krytykował, ale wręcz chwalił szczodrość w wydatkach budżetowych. Mimo deklaracji wolnorynkowych coraz bardziej zaczął przechodzić na pozycje państwa opiekuńczego. Oczywiście dramatyczna sytuacja gospodarcza Wielkiej Brytanii zmusi go teraz do rewizji wielu poglądów. Ogromny deficyt budżetowy zmusi go do cięć w wydatkach socjalnych. A jednocześnie – co już zapowiedzieli wspólnie nowi koalicjanci – nieuniknione jest podwyższenie podatków. Wszystko, jak mówią, po to, by uniknąć scenariusza bankrutującej Grecji.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także