Nowy numer 44/2020 Archiwum

Skauci wracają

Zjawisko na nieznaną dotąd skalę notuje od dwóch tygodni ZHP: do hufców i drużyn masowo docierają rodzice z pytaniem, jak zapisać swoje dziecko do harcerstwa.

Niezwykła wiadomość przyszła z Pomorza, gdzie 34 dzieci ze szkoły podstawowej w Mielęcinie koło Myśliborza napisało petycję do dyrekcji. Poprosiły o utworzenie w ich szkole drużyny harcerskiej. Zajmie się tym ZHP. Może jeszcze ważniejszą obserwację ma ZHR: wracają młodzi ludzie, 19- i 20-latkowie, którzy kiedyś byli harcerzami, a teraz chcą pomóc w pracy wychowawczej z młodszymi.

Przyszli bez rozkazu
Harcerz to ten, który pierwszy staje do walki. To słowo pochodzi od „harcownika” i „harców” przed bitwą. Po śmierci polskiej elity pod Smoleńskiem właśnie harcerze zjawili się jako pierwsi w miejscu, gdzie Polska ich potrzebowała. Cała Polska widziała ich pracę i reagowała wzruszeniem. To harcerze opanowali początkowy chaos przed Pałacem Prezydenckim. Bezkształtną masę zniczy ustawili w równych prostokątach. Dzięki temu mogli cały czas wymieniać wypalone znicze na nowe, wciąż podawane przez napływające tłumy. W pamięć wielu z nas wryły się zdjęcia harcerzy w spodniach obficie oblanych parafiną. Każdego dnia sprzątali po kilka ton zużytych zniczy. Z morza świeżych kwiatów, przynoszonych przez Polaków, układali barwne kobierce na dziedzińcu Pałacu. Trzymali też wartę. Niektórzy ludzie byli przekonani, że do ogarnięcia początkowego nieporządku skierował harcerzy warszawski Urząd Miasta. Tymczasem ich akcja była całkiem spontaniczna. – Harcerze zjawili się pod Pałacem Prezydenckim od razu w sobotę przed południem, tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu, choć nie dostali żadnego rozkazu. Rozkaz specjalny naczelnika ZHP został wydany dopiero w sobotę wieczorem – mówi podharcmistrz Paweł Chmielewski z wydziału programowego Związku Harcerstwa Polskiego.

Z początku nikt z dorosłych nie pomyślał, żeby tym dzieciom i młodzieży zapewnić coś do picia. Telewizja pokazała sympatyczną, rudą harcerkę, która odeszła na chwilę na bok, bo zrobiło jej się słabo. Ale to nie zmniejszyło jej zapału do dalszej pracy. Później, kiedy woda i herbata już dotarły, harcerze roznosili je ludziom w kolejce. – W nocy z czwartku na piątek 16 kwietnia, kiedy rozmiary kolejki do Pałacu były już ogromne, wśród stojących w niej zmęczonych ludzi zaczęło dochodzić do drobnych spięć i przepychanek. Tak się złożyło, że akurat było mniej służb mundurowych, dlatego harcerze przyczynili się do rozładowania napięcia. W piątek rano zebraliśmy mnóstwo pochwał od policji i straży miejskiej. Jeden z hufców przywiózł nawet swoją kuchnię polową i zaczął rozdawać głodnym ludziom z kolejki ciepłą zupę – mówi Paweł Chmielewski. W centrali ZHP nie mają pewności, czy kuchnię przywiózł wtedy Hufiec Otwock czy Warszawa-Mokotów. – Dla harcerzy w takich momentach nie jest bardzo ważne, z jakiego są hufca. Jeżeli można gdzieś pomóc, to tam idą – komentuje podharcmistrz.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama