Nowy numer 32/2020 Archiwum

Przymus szkolny

Niemiecka rodzina dostała azyl polityczny w USA. Bo w ich kraju zabroniono im uczenia swoich dzieci w domu.

Państwo Hannelore i Uwe Romeike z Bissingen w Badenii-Wirtembergii, ewangelikalni chrześcijanie, program niemieckich szkół publicznych uznali za niezgodny z chrześcijańskimi wartościami. Dlatego postanowili sami uczyć pięcioro swoich dzieci w domu. – W ciągu ostatnich 10–20 lat program nauczania w szkołach państwowych stawał się w coraz większym stopniu sprzeczny z wartościami chrześcijańskimi – uważa ojciec piątki dzieci, Uwe Romeike. Jego zdaniem, widać to szczególnie w przypadku wychowania seksualnego. W październiku 2006 r. policja siłą zaprowadziła potomstwo państwa Romeike do szkoły. Rodzice musieli zapłacić 7500 euro grzywny. Realna stała się także groźba odebrania dzieci rodzicom przez państwo. W 2008 r. rodzina zdecydowała się opuścić kraj. Państwo Romeike zamieszkali ze swymi dziećmi w Morristown w stanie amerykańskim Tenessee. I poprosili o azyl polityczny w USA.

Po roku starań sąd w Memphis w stanie Tenessee uznał, że państwo Romeike byli prześladowani w kraju, który powszechnie uchodzi za demokratyczny i wolny. „Ludzie, którzy chcą uczyć swoje dzieci w domu (ang. homeschoolers), są szczególną grupą społeczną, którą niemiecki rząd stara się uciskać. Ta rodzina odczuwa uzasadniony lęk przed prześladowaniem. Z tego powodu przysługuje jej azyl” – napisał w uzasadnieniu sędzia Lawrence Burman. Stwierdził także, że w tym wypadku w Niemczech „łamane jest fundamentalne prawo człowieka, do czego nie ma prawa żadne państwo na świecie”. – Niemiecki rząd traktuje homeschoolersów jak członków społeczności równoległej i stara się ich wyniszczyć. To szalone, głupie i przeczące wszystkiemu, w co my, Amerykanie, wierzymy – podsumował tę sytuację sędzia Burman w uzasadnieniu wyroku. Wyraził też nadzieję, że ten „wstydliwy dla Niemiec wyrok powstrzyma Niemcy od dalszego prześladowania uczących w domu”.

Państwo wie lepiej
W Niemczech obowiązuje bardzo restrykcyjne prawo dotyczące edukacji domowej. Nie mogą prowadzić jej np. ludzie, którzy chcą to robić z przyczyn światopoglądowych. Urzędnicy niemieccy są przekonani, że jedynie szkoła jest w stanie zadbać nie tylko o odpowiedni poziom wiedzy, ale także zagwarantować, że dziecko w przyszłości odnajdzie się w „wolnościowo-demokratycznych” Niemczech. – Z przyczyn wynikających z naszej historii i wiary w to, że jedynie szkoły pozwalają na osiągnięcie odpowiedniego poziomu edukacji, Niemcy idą nieco dalej niż państwa, które także wybrały tę drogę – uważa niemiecki konsul generalny, odpowiedzialny za południowo-wschodnie stany USA, Lutz Gorgens. – Mimo różnego rodzaju utrudnień w różnych krajach, w Unii Europejskiej nauczanie domowe jest legalne. Wyjątek stanowią Niemcy. Prawo dotyczące homeschoolingu stawia RFN w jednym szeregu z takimi państwami jak Białoruś, Kuba, Korea Północna czy Libia – mówi „Gościowi” prezes polskiego Stowarzyszenia Edukacji Domowej dr Marek Budajczak.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama