Nowy numer 30/2021 Archiwum

Obudził się we mnie lew!

Ryzykując życie, ugasił pożar w domu. Uratował rodzinę, ale został ciężko poparzony. W Wigilię znów poprowadził główne wydanie "Wiadomości". O tym, kiedy w mężczyźnie rodzi się lew, z Krzysztofem Ziemcem rozmawia Maciej Gajek*.

A co z wyglądem? Masz ciało pokryte bliznami, nienaturalnie czerwone. Z przystojnego faceta zmieniłeś się w brzydala.
– Ale to tylko, gdy się rozbiorę, bo na twarzy tego nie widać (śmiech). Nie muszę się przejmować, facetowi dodaje to chyba atrakcyjności. To jak z tymi facetami z reklam: pomarszczeni, sterani życiem, ale ze smakiem. Kłopot miałem, gdy po raz pierwszy poszedłem z dziećmi na basen. Ludzie się przyglądali. Bałem się, że mnie wyproszą. Ale przestałem się przejmować, choć cały czas czuję na sobie wzrok. Może gdybym był lwem salonowym…? Chociaż żona mówi, że dla niej nadal jestem lwem (śmiech). Tylko dzieci trochę się mnie bały. Jedna z córek dopiero pół roku po wypadku powiedziała żonie, że już się nie boi poparzonych ludzi.

Nie nosisz się modnie, jeździsz starym rzęchem i masz rozlatującą się komórkę. Nie przystajesz do środowiska.
– Pamiętasz komiksy o Tytusie de Zoo? Tytus powiedział: nie szata zdobi szympansa, lecz szympans szatę. Faktycznie jeżdżę starym samochodem, który ostatnio rozkraczył się na środku wiaduktu. A gadżety nie są mi potrzebne. Uświadomiłem sobie, że na siebie już nic nie wydaję. Wszystko mam, a pieniądze wydaję na dom i na dzieci, a to worek bez dna.

Facet zajmujący się dziećmi to prawdziwy facet?
– Oddalanie tej odpowiedzialności to jest dowód męskiej słabości. Lew w mężczyźnie odzywa się dopiero wtedy, kiedy ma rodzinę i potrafi ją obronić. Szczególnie w postindustrialnej dżungli lew musi bronić rodziny, kiedy zdarza się wypadek albo kiedy traci pracę. Żaden mężczyzna na łożu śmierci nie żałuje, że spędził za mało czasu w pracy – raczej, że za mało czasu w domu! Dlatego cieszę się, że ten rok spędziłem w domu, z dziećmi. Już nigdy nie będę mieć takiej okazji.

Mógłbyś pracować na zmywaku, żeby utrzymać rodzinę?
– Tuż po studiach byłem inżynierem ochrony środowiska i babrałem się w ściekach. W kaloszach pobierałem ścieki, zatykając nos, potem przelewałem je w probówkach. Byłem też kierownikiem warszawskiego kina Femina. Wydawało mi się, że będę planować festiwale filmowe, a musiałem dbać o to, żeby w toalecie było czysto, a kasjerki nie krzyczały na klientów. Gdybym musiał, pracowałbym w spożywczaku na mięsnym. Pewnie nie wyżywiłbym rodziny, więc trzeba byłoby wziąć drugi etat – np. na nabiale. Jednak wolę chyba zostać w mediach. Tym bardziej że spotykałem też ludzi, którzy pytali nie o zdrowie, ale: kiedy znów będzie pan w okienku? No to jestem.

Maciej Gajek jest dziennikarzem religia.tv
« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama