Nowy numer 38/2018 Archiwum

Przebaczę, jeśli tylko chcę?

Ojciec - brutalny i bezwzględny oprawca. Matka i dzieci - bezbronne ofiary. Można wybaczyć i żyć normalnie?

Szkic artykułu był taki: „do Polski przyleciała Kitty Chappell. W dzieciństwie maltretowana przez ojca, uwierzyła w Boga, przebaczyła oprawcy. I jest szczęśliwa”. I oczywiście pobożny wniosek: wszyscy maltretowani – przebaczcie. Szkic pękł jak bańka mydlana po lekturze kilku pierwszych stron książki Kitty pt. „Mogę wybaczyć, jeśli tylko chcę”. Po kilku kolejnych palce zacisnęły się na papierze: ja bym nie chciała. Chyba.

Odsłona pierwsza: sielsko – diabelsko
Sąsiedzi im zazdrościli. Taki piękny domek z ogródkiem. Śliczna mama i przystojny, zaradny, pracowity tata. I dzieci: najstarsza Kitty, dalej Charles i najmłodsza Christine. Zdolne, ułożone, grzeczne. Wzorowa rodzina. Sielskie życie. I jakoś nikt się nie dziwił, że czasem któreś z dzieci upadło niefortunnie. Siniak to tu, to tam, normalna sprawa u dzieci. A że matka czasem głębiej zaszywała się w pięknym domu i gorliwiej dbała o swój prześliczny ogródek? Zapracowana pewnie. Przy trójce dzieci to trzeba się nagimnastykować.

I wspomnienia Kitty: „Charles był mały, często przez sen wymykał się nocą z łóżeczka i ruszał w stronę drzwi wejściowych. Z oczami rozszerzonymi z przerażenia, skamląc niczym przestraszone zwierzątko, na czworakach lunatykował w ich kierunku (...). Byłam odpowiedzialna za to, żeby jak najszybciej odnieść brata do jego łóżeczka. Mama nie mogła tego zrobić. Za bardzo się bała, że jej najmniejszy ruch mógłby obudzić ojca. Czasami jednak spałam zbyt mocno i nie ocknęłam się na czas. Wtedy ojciec, wściekły, że go obudzono, zrywał się z łóżka i chwytał wątłe ciałko Charlesa. – Już ja oduczę tego gnojka... Budzić mnie w środku nocy – mamrotał, wymierzając kolejne uderzenia skórzanym pasem”.

Obronić chłopczyka nie mógł nikt. Matka skulona na podłodze już po pierwszym, drugim uderzeniu, bała się poruszyć. A Kitty słuchała rozdzierającego krzyku brata i dopiero gdy ojciec zasypiał, na palcach podchodziła do łóżeczka Charlesa i cicho płakała razem z nim: „Przepraszam, że nie obudziłam się na czas”... Ojciec lał regularnie. Matkę, dzieci. Bo był zmęczony, bo dzieci były za głośne (głośne nie były, bo się bały). Bo każdy powód był dobry. I straszył: że ich zabije, gdy komuś powiedzą. A tak naprawdę, to nawet jeśli powiedzą, i tak nikt im nie uwierzy. Przecież ojciec wszędzie ma przyjaciół. „Brzeg tortu zdobiły różowe kwiatki o drobnych zielonych listkach (...). Wszystkiego najlepszego, Kitty!(...) – Jest taki piękny, mamo! Dziękuję.” Kitty uśmiechnęła się do matki i rodzeństwa, i jakby nigdy nic – zdmuchnęła trzynaście świeczek. I wypowiedziała życzenie: „Chciałabym, żeby tata umarł”.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama