Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kto obroni rodzinę?

Jak dalece państwo ma ingerować w wychowywanie dzieci i funkcjonowanie rodziny? W tych sprawach liberałowie coraz częściej porzucają swój liberalizm i zawierają sojusz z socjalistami.

Przyzwyczajono nas do myśli, że to liberałowie bronią naszej wolności. Rzeczywiście, przez wiele lat to właśnie oni byli czujni, gdy państwo chciało zbyt mocno ingerować w życie obywateli. Ostatnio jest jednak coraz więcej pól, na których walkę toczą konserwatyści z liberałami. I w tej wojnie to nie liberałowie, ale konserwatyści stają w obronie wolności. Godne uwagi jest, że owym polem bitewnym najczęściej staje się rodzina.

Wolność w szkole
Pierwsza batalia dotyczy szkolnictwa. A właściwie tego, jak dalece państwo ma ingerować w proces wychowawczy i w jak dużym stopniu wychowanie powinno mieć charakter ujednolicony. Wcześniej liberałowie stali tu po tej samej stronie, co konserwatyści. Zwłaszcza że liberalizm polityczny często był sprzężony z postawą konserwatywną. Dlatego na przykład liberałowie niechętnie patrzyli na ustawowe wprowadzanie obowiązku szkolnego. Ich oponentami byli zaś etatystyczni socjaliści. Od tego czasu wiele się zmieniło. Dziś liberałowie w sojuszu z socjalistami walczą o bardzo podobną szkołę. Jej celem nie jest zwiększanie wymagań, ale coraz lepsza socjalizacja robiona pod dyktando obowiązujących ideologii.

Dwa ciekawe przykłady tego zjawiska dotyczą edukacji domowej. Oto szwedzki rząd przygotował projekt ustawy, która w praktyce doprowadzi do likwidacji nauczania domowego w tym kraju. Jak podaje portal Fronda.pl, zapisano w niej, że edukacja powinna być zaplanowana „tak, by uczniowie mogli w niej uczestniczyć bez względu na religię lub filozofię” rodziców. Z pozoru przepis broni wolności dziecka. W rzeczywistości nie chroni jej już rodzicielska miłość, ale urzędnicza rutyna. Istota zmian, o które walczą obecnie liberałowie, polega na uczynieniu z państwa rzekomego gwaranta wolności ludzkiej. Dotychczas na jej straży stało prawo naturalne, tradycyjne instytucje i obyczaj – teraz ma je zastąpić urzędniczy aparat. W ten sposób liberałowie przyznali rację swoim dotychczasowym oponentom: to państwo jest najlepszym regulatorem stosunków międzyludzkich.

Można jeszcze postawić pytanie: jakie państwo? I odpowiedź jest prosta: państwo, które wyznaje naszą ideologię. Dobrze to widać w trakcie debaty nad wychowaniem seksualnym w szkole. Kiedy podaje się w wątpliwość jego wprowadzenie do szkół, bo przecież przygotowanie do życia w rodzinie dokonuje się najlepiej właśnie w rodzinie, a decyzja o treściach przekazywanych dzieciom należy do osób sprawujących nad nimi prawną opiekę, podnosi się larum, że przecież społeczeństwo polskie jest wsteczne i właściwej wiedzy na pewno nie przekaże. Widać wtedy wyraźnie, że naszym państwowym liberałom nie chodzi o wolność ani nawet różnorodność, ale o zwykłe ujednolicenie i uniformizację przekazywanej wiedzy. I to w imię społecznej inżynierii.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama