Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie mogliśmy stać z boku

Ks. Marek Gancarczyk zeznawał przed sądem w sprawie, jaką „Gościowi Niedzielnemu” wytoczyła Alicja Tysiąc. Wyrok zostanie ogłoszony 23 września.

Była to trzecia rozprawa w tym procesie. Alicja Tysiąc oskarża GN i Archidiecezję Katowicką o naruszenie jej dóbr osobistych. Domaga się opublikowania przeprosin i zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł „za szkody moralne spowodowane naruszeniem dóbr osobistych w postaci czci, dobrego imienia oraz prywatności”.

Taka jest nasza opinia
Przed sądem ks. Gancarczyk wyjaśniał intencje, jakie przyświecały redakcji, kiedy publikowała teksty będące przedmiotem postępowania. Podkreślał, że w czasie, gdy w „Gościu Niedzielnym” pojawiły się publikacje na temat wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, sprawa Alicji Tysiąc była głośno dyskutowana we wszystkich mediach. „Jako tygodnik katolicki nie mogliśmy pozostać z boku tej dyskusji” – tłumaczył. Zwracał uwagę, że formułowane w GN opinie i oceny stanowiły wyłącznie komentarz do powszechnie znanych faktów.

Byłoby niezrozumiałe, gdyby tygodnik katolicki nie wziął udziału w dyskusji na temat tak wrażliwy moralnie, jakim jest aborcja, czyli próba zabicia nienarodzonego dziecka. Powiedział wyraźnie, że wyrok Trybunału w Strasburgu był dla niego szokiem. „Państwo polskie zobowiązane zostało do wypłaty odszkodowania za to, że jakaś osoba nie mogła dokonać aborcji, czyli zabić swojego dziecka” – stwierdził. Dodał, że teksty zamieszczone w GN wyrażały wyłącznie jego oraz poszczególnych autorów pogląd w tej kwestii. Nie ujawniały nowych faktów, które wcześniej nie byłyby znane opinii publicznej. Pytany, czy dzisiaj gotów byłby opublikować te teksty, odpowiedział, że nawet mając świadomość wszystkich konsekwencji, jakie poniósł on oraz GN, skierowałby je do druku.

Dlaczego o niej pisaliśmy?
Z wypowiedzi ks. Gancarczyka jasno wynikało, że nasza redakcja nigdy nie sformułowałaby stanowczych ocen postępowania A. Tysiąc, gdyby kwestia ta nie stała się przedmiotem ważnej publicznej debaty, a ona sama dobrowolnie nie zaakceptowałaby roli wizerunku agresywnej kampanii proaborcyjnej. Nigdy na łamach GN nie pisaliśmy z imienia i nazwiska o żadnej kobiecie, która zdecydowała się na aborcję. W naszej publicystyce na ten temat zawsze podkreślaliśmy, że za tę dramatyczną decyzję kobiety zawsze odpowiada znacznie szerszy krąg osób, z ojcem dziecka przede wszystkim. Pisaliśmy o profilaktyce, nikogo nie potępialiśmy. Dopóki próba dokonania przez A. Tysiąc aborcji była jej prywatną sprawą, nie pisaliśmy o tym. Jej sprawa, a nie osoba, stała się przedmiotem naszego zainteresowania dopiero wtedy, gdy w 2007 r. uzyskała korzystny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się