Nowy numer 42/2020 Archiwum

Remis w Moskwie

Wizyta prezydenta Obamy w Moskwie przyniosła szansę na redukcję arsenałów atomowych, ale w wielu najważniejszych sprawach strony pozostały przy swoim. Nie była to jednak wizyta historyczna, jak wcześniej zapowiadały media.

Najważniejsze znaczenie ma deklaracja obu prezydentów w sprawie planu redukcji głowic nuklearnych. Podpisanie nowego traktatu jest konieczne, gdyż w grudniu br. wygasa Układ o Redukcji Zbrojeń Strategicznych (START I), podpisany jeszcze przez Gorbaczowa oraz Busha seniora w 1991 r.

Mniej rakiet
Zgodnie z ustaleniami obie strony obniżają liczbę swoich głowic nuklearnych o 500 sztuk – do poziomu 1675 sztuk, a rakiet do poziomu 500–1110. To oczywiście decyzja pozytywna, ale trzeba także mieć świadomość, że oznacza ona demontaż arsenału poprzedniej wojny. To w okresie zimnej wojny supermocarstwa licytowały się potęgą swych rakiet balistycznych, budując międzynarodowy ład na równowadze strachu przed konfliktem, z którego nie byłoby zwycięzców. Obecnie świat stoi przed zupełnie nowymi wyzwaniami i broń nuklearna wcale nie musi być rozstrzygającym orężem na współczesnych polach walki. Konflikty w Iranie, Afganistanie oraz działania przeciwko terrorystom w innych krajach świata pokazują, że zwalczanie tych zagrożeń wymaga nie tylko odmiennej strategii, ale także zastosowania innych rodzajów broni. Przekonała się o tym także Rosja, najpierw w czasie wojny w Czeczenii, a później w Gruzji, gdzie jej wojska działały wyjątkowo nieskutecznie.

Gra tarczą
Przed szczytem politycy rosyjscy zapewniali, że zgodzą się na redukcję głowic nuklearnych tylko wtedy, gdy Amerykanie zrezygnują z planów budowy tarczy antyrakietowej, której elementy mają być rozmieszczone w Polsce i w Czechach. O tym, że tarcza nie zagraża Rosji, amerykańscy politycy przekonywali wielokrotnie. Doskonale zdają sobie z tego sprawę także rosyjscy generałowie. Protestowali, gdyż nie chcieli dopuścić do stałej obecności amerykańskich instalacji wojskowych w Europie Środkowej. Administracja Obamy do projektu tarczy nastawiona jest sceptycznie, ale nie chce z niego całkowicie rezygnować. To jeden z jej strategicznych atutów w rozmowach z Moskwą i Teheranem. Obama więc tarczy nie buduje, ale także nie deklaruje, że kiedyś nie zacznie tego robić.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się