Nowy numer 49/2020 Archiwum

Przed nami wielka góra

Elbrus (5642 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Kaukazu (Rosja), a według niektórych naukowców – również Europy. 25 lipca na Elbrus wyruszy wyprawa integracyjna fundacji Jaśka Meli.

Dream Team
Ekipa wyprawy na Elbrus już raz sprawdziła się w podobnym przedsięwzięciu. W 2008 roku podopieczni fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” weszli na Kilimandżaro. – Wtedy poznałem Piotrka Pogona i Łukasza Żelechowskiego. Wiedziałem, że jeszcze coś razem zrobimy – wspomina Jasiek. Piotr Pogon jest maratończykiem, w wyniku choroby nowotworowej przeszedł operację usunięcia lewego płuca. – Trzy razy wywinąłem się rakowi. Dlatego wiem, co znaczy cenić każdy dzień, każdą chwilę, najdrobniejszy gest i uśmiech – dzieli się przemyśleniami Piotr. – Moi przyjaciele śmieją się, że przestaję mówić dopiero na wysokości 5000 metrów. Teraz rozumiem, dlaczego idziemy na Elbrus – śmieje się Łukasz, kolejny uczestnik. Łukasz jest niewidomy od urodzenia. – Nie widzę i już. Nawet nie marzę o tym, żeby widzieć. Jeszcze bym zwariował – dodaje przekornie. Łukasz odbiera świat uchem – jest muzykiem, radiotelegrafistą. Sam nauczył się ukraińskiego.

Pracuje jako nauczyciel informatyki i... jeździ na rowerze. Oczywiście – tandemie. Wsparcie techniczne Jaśkowi, Piotrkowi i Łukaszowi zapewniają członkowie klubu wysokogórskiego z Bielska-Białej. Kierownik wyprawy Bogdan Bednarz, który jest także ratownikiem górskim, był już na Elbrusie z osobą niepełnosprawną. Jak dotąd jednak nikt nie wyprowadził na Elbrus osoby niewidomej. – Mamy szansę być pierwsi, dlatego chcemy się solidnie przygotować – stwierdza Piotr. – Sportowa rywalizacja jest ważna, ale najważniejsze jest bezpieczeństwo – podkreśla. – Ćwiczyliśmy elementy, których mamy nadzieję nie używać. Głównie chodzi o asekurację przy wspinaczce na lodowcu. Może się zdarzyć, że ktoś z naszego teamu wpadnie do szczeliny lodowej – musimy umieć odpowiednio zareagować.

Czy to jeszcze Europa?
– Wiele czytaliśmy o tej górze. Relacje z wypraw są skrajne. Dla niektórych to taka większa Śnieżka zimą, inni walczyli na Elbrusie o życie – mówi Jasiek. – Wszystko zależy od pogody. Dlatego cała wyprawa ma kilka scenariuszy: albo będzie czapa lodowa na raki, albo topniejący śnieg i słońce na... krótki rękaw. Jeśli pogoda dopisze, część trasy pokonamy na nartach skitourowych. Idąc do góry, sprawdzimy, jakie rzeczywiście są warunki i jeśli na to pozwolą, w drodze powrotnej będziemy zjeżdżać.
– Ruszamy 25 lipca. Wyprawa zajmie około dwa tygodnie. Wylatujemy z Warszawy do Moskwy, następnie do Mineralnych Wód – wyjaśnia Piotrek. – Ponoć dopiero na miejscu można sprawdzić, czy Elbrus jest w Europie. W jaki sposób? Opowiemy po powrocie! – Boicie się? – pytam na koniec, gdy po treningu na skałkach pijemy ciepłą herbatę. – Oczywiście. Tylko głupi się nie boi. Czeka nas mnóstwo zagrożeń. Pewnie tak naprawdę zaczniemy się tą wyprawą cieszyć, gdy będziemy z powrotem w Polsce – mówi Jasiek. – Na razie cieszę się z naszej ekipy. Stanowimy zespół, który nic nie robi za wszelką cenę. Nawet jeśli nie uda się nam wejść na szczyt, to i tak przekroczymy kolejny horyzont. W tej wyprawie nie najważniejsza jest góra, tylko droga, która na nią prowadzi. Oby doprowadziła nas do celu.

Fundacja Jaśka Meli „Poza Horyzonty”
Powstała w 2008 r. z inicjatywy Jaśka Meli, pierwszego niepełnosprawnego zdobywcy obu biegunów polarnych. Fundacja pomaga osobom poszkodowanym w wypadkach, szczególnie po utratach kończyn. Więcej informacji na www.pozahoryzonty.org

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama