Nowy numer 43/2020 Archiwum

Temida na ślimaku

Czy wielkiego aferzystę można osądzić w 3 miesiące? Można! Ale raczej nie w Polsce.

Bernard Madoff zdefraudował astronomiczną kwotę 50 miliardów dolarów. To mniej więcej połowa całego tegorocznego budżetu państwa polskiego. „Bernie Oszust” został skazany na 150 lat więzienia. Jednak ani skala przestępstwa, ani surowość kary nie zrobiły na Polakach tak wielkiego wrażenia jak tempo, w jakim zadziałał amerykański wymiar sprawiedliwości. Do wydania wyroku w tej niewątpliwie skomplikowanej sprawie wystarczyły mu trzy miesiące. W innym słynnym procesie austriacki sąd skazał na dożywocie w zakładzie psychiatrycznym Josefa Fritzla, który przez 24 lata więził i wielokrotnie gwałcił swą córkę. W tym wypadku samo postępowanie przed sądem trwało 4 dni.

Polskie afery
Zestawmy to z długością paru procesów bulwersujących polską opinię publiczną. Akt oskarżenia zomowców, którzy w stanie wojennym dokonali pacyfikacji kopalni „Wujek”, został skierowany do sądu w 1991 roku, a cały proces zakończył się po ponad 17 latach w roku 2009. Pierwszy akt oskarżenia w sprawie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) trafił do sądu w 1993 roku. Postępowanie przed sądami wszystkich instancji trwało do 2007 roku. Daje to w sumie około 14 lat. Kolejny przykład: afera Art-B. Pierwsze działania prokuratury w tej sprawie zostały podjęte w 1991 r. Właściciele spółki Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski wyjechali za granicę. Bagsika udało się aresztować w 1994 r. Dwa lata później został on wydany Polsce i w 2000 roku skazany. Andrzej Gąsiorowski do dziś nie stanął przed sądem. Może to zestawienie jest nieco tendencyjne, bo sprawy Madoffa i Fritzla były o tyle łatwiejsze, że sprawcy przyznali się do winy i nie starali się przeciągać procesu. Jednak w cywilizowanym sądownictwie samo przyznanie się podsądnego do winy nie zwalnia prokuratury i sądu z obowiązku zbadania sprawy. A to musi zająć trochę czasu. Pytanie tylko: jak dużo?

Polska nie Azja
Każdego studenta prawa uczy się, że wymiar sprawiedliwości, jeśli ma być efektywny, powinien działać szybko. Zależy od tego prestiż policji, prokuratury, sądów, a także Rzeczpospolitej, w której imieniu feruje się przecież wyroki. Ponadto kara wymierzona szybko jest bardziej wychowawcza i to zarówno w stosunku do bezpośredniego sprawcy, jak i tych, którzy potencjalnie mogą iść w jego przestępcze ślady. Zresztą, nawet najzatwardzialszy przestępca ma prawo do sądowego rozpatrzenia jego sprawy „bez nieuzasadnionej zwłoki” (art. 45 Konstytucji RP). W procesach o charakterze typowo gospodarczym szybkie wydanie wyroku jest nieraz sprawą kapitalną, ponieważ przewlekłość postępowania może w skrajnym przypadku doprowadzić do upadłości przedsiębiorstwa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama