Nowy numer 3/2021 Archiwum

Marzec kontra marzec

Perspektywa dominacji szyickiego Hezbollahu w Libanie to spełnienie najgorszych snów dla Izraela, USA, całego Zachodu, ale i większości państw arabskich.

Nieprzerwanie rozszerzają się też aresztowania członków siatki szpiegowskiej (już prawie 30 zatrzymanych), która na zlecenie izraelskiego Mossadu miała obserwować poczynania szyickich bojowników. Egipt jeszcze przed 7 czerwca zamierza postawić przed sądem członków siatki „Partii Boga”, którzy na Synaju koordynowali akcję pomocy dla sojuszniczego – choć sunnickiego – Hamasu w Strefie Gazy. 31 maja Izrael rozpoczął manewry wojskowe przy granicy z Libanem.

Wszystko to w ciągu kilku wyborczych tygodni nie jest przypadkiem. Liban na arabskim Bliskim Wschodzie kojarzy się dwojako. Jedno z tych skojarzeń nie jest i nam obce: tygiel konfliktów, przemoc i zamachy. Gdy Beduini Khuszman na egipskiej Pustyni Wschodniej w latach 70. po raz pierwszy posiedli radia, zalała ich fala strasznych doniesień z trwającej wówczas wojny domowej w Libanie. Do dziś, patrząc na północ, gdy widzą nietypowe chmury, mawiają, że to pewno znów płonie Liban (odległy o 800 km!).

Ale Liban to także najbardziej „europejski” i zachodni kraj arabski. Wielka diaspora libańska we Francji, Ameryce Południowej i USA posyła do ojczyzny pieniądze (nie tylko w okresie wyborów) i wzorce kulturowe. Stąd pochodzi najwięcej gwiazd arabskiego popu, tu drukuje się najwięcej książek i nagrywa teledysków. Sklepy w centrum Bejrutu nie ustępują tym z drugiej strony Morza Śródziemnego. Nad miastami i wsiami wieże kościołów są nie mniej liczne niż minarety meczetów. Dlatego w innych arabskich stolicach – np. Ammanie czy Kairze – sklepy i restauracje, by przyciągnąć klientów, dodają sobie przymiotnik „libański” lub choćby umieszczają nalepkę z cedrem.

Promyk nadziei
Jednak sekretarz generalny Hezbollahu Hasan Nasrallah sam dobrze wie, jakie obawy budzi jego ewentualne zwycięstwo na Wschodzie i Zachodzie. Hezbollah prawdopodobnie skryje się za plecami swoich mniej kontrowersyjnych chrześcijańskich i szyickich (Amal) sojuszników. Ta organizacja i tak woli pociągać za sznurki zza kulis. Inna sprawa, że i konstytucja libańska wymusza stworzenie rządu zgody narodowej. Nawet w obecnym rządzie, zdominowanym przez 14 Marca, są ministrowie z opozycji, w tym i Hezbollahu. Jest więc nadzieja, że w Libanie nie będzie drugiej Gazy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama