Nowy numer 2/2021 Archiwum

Wyrwani ulicy

By zapomnieć o zabójstwach i gwałtach, piły na umór benzynę. Teraz, siedząc nad Wisłą, sączą coca-colę. Grają w kręgle, by zapomnieć o kulach karabinów, szaleją w aquaparku, by wymazać obrazy rzezi. Dzieci ulicy z Ugandy przez miesiąc zwiedzały Polskę.

– Z samej Polski trafiło do nas 95 tys. euro. Z tych pieniędzy utrzymujemy ośrodek i kupiliśmy dzieciom instrumenty – opowiada ks. Ryszard Jóźwiak. To on uratował Ivana i wielu jego kolegów. Polski salezjanin pracuje w Afryce już od 22 lat. W prowadzonym przez niego ośrodku w Namugongo mieszka dziś 135 chłopców w wieku od 6 do 18 lat. Salezjanie prowadzą podobne ośrodki w 130 krajach świata. Szacuje się, że na świecie żyje 90 mln dzieci ulicy, z czego aż 10 mln mieszka na Czarnym Lądzie.
Kim chcecie zostać? – pytali rówieśników z Ugandy polscy uczniowie. Sportowcem, lekarzem, budowniczym, księdzem. Czy to tylko pobożne życzenia? Nie. Przekonał się o tym na własnej skórze Joseph Bandera. Wychowawca grupy, która przyjechała do Polski, sam był kiedyś dzieckiem ulicy.

Za coś takiego nie warto umierać
Są nieprawdopodobni – przecierali oczy ze zdumienia licealiści w Gilowicach koło Pszczyny, gdzie na chwilkę wpadli chłopcy z Ugandy. Goście nie mieli wiele czasu. Wracali zmęczeni z Zakopca, a wieczorem mieli oglądać w warszawskim teatrze spektakl. W potężnej sali gimnastycznej liceum afrykańscy chłopcy fikali koziołki, budowali ze swych ciał piramidy. Tak wysportowanych gości nikt się nie spodziewał. Co oni jeszcze potrafią? – drapali się po głowach śląscy uczniowie. – Chodzić po linie, robić piłki futbolowe ze szmat, kory bananowca lub reklamówek, robić samochody, helikoptery i hełmy z drutu, grać na nadmuchanych policzkach jak na bębnach, modlić się, tańcząc, i przynieść dwa 20-litrowe kanistry z wodą za jednym podejściem – wymieniają na jednym oddechu opiekunowie. – Są tacy sami jak dzieci w ich wieku na całym świecie. Kochają sport, malowanie, mają niespożytą energię i mnóstwo pomysłów, sprzeczają się i godzą, wycierają koszulki, niszczą buty, ciągle są głodni, uwielbiają słodycze, psocą i przepraszają, przytulają się, śmieją i płaczą. Jednym słowem są kochani!!! – dodają. I jeszcze jedno: kochają taniec.

Przekonali się o tym na własne oczy mieszkańcy Białegostoku. Burzą braw nagrodzili przygotowany przez chłopców z Afryki i wychowanków Salezjańskiego Domu Młodzieżowego w Różanymstoku spektakl „Ugryziona pietruszka”. Połączenie dynamicznego breakdance i technik tańca ugandyjskich gości porwało publiczność. W Białymstoku chłopcy spotkali się także z uczniami Zespołu Szkół Mechanicznych, gdzie rozegrali towarzyski mecz Polska–Uganda. Skończył się remisem 2:2. Zakopiański aquapark? Nie da się opisać tego wodnego szaleństwa – śmieją się wolontariusze z salezjańskiego ośrodka misyjnego. – Vincent ze złamaną ręką mógł sobie pozwolić na zjazd tylko z najniższej zjeżdżalni, a kiedy wolontariusz Piotrek zachęcał go do zjazdu z najwyższej, powiedział: I don’t want to die for nothing (Za coś takiego nie warto umierać).

Jak oni śpiewają!
W czasie spotkania w gilowickim liceum goście z Ugandy po nieprawdopodobnych popisach akrobatycznych zaśpiewali i zagrali jedną krótką piosenkę. Trzy proste gitarowe chwyty. „Jezus kocha mnie” – nucili, a ich oczy płonęły. Polacy nie chcieli być gorsi i zaśpiewali dwie piosenki Dżemu. „Mówią o mnie w mieście, co z niego za typ” – nuciło kilkanaście osób. W czasie gdy polscy uczniowie śpiewali nieśmiertelną „Whisky”, zrozumiałem jasno jedną rzecz: nie mamy odpowiedzi na bezinteresowny śpiew Afryki. Na jej błyszczące, płonące oczy. Nasze odgrzewane od dwóch pokoleń piosenki nie wytrzymują konfrontacji z ich prostym, ognistym, radykalnym „Jezus kocha mnie”. W tym meczu nie ma remisu, dogrywki ani karnych. Przegrywamy z kretesem. Mimo że gramy oryginalnymi piłkami Adidasa, a nie szmaciankami z gałganów.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także