Nowy numer 48/2020 Archiwum

Trofea

Złoto Grunwaldu * Czarniecki po szwedzkim zaborze * Krwisty sztandar * Jasna Góra zdobyta * Stopiony pociąg * Szczątki bombowca * Gogle dla konia

Złoto Grunwaldu
Ten krzyżacki ołtarzyk polowy wpadł w polskie ręce prawdopodobnie w czasie bitwy pod Grunwaldem. Ołtarzyk – relikwiarz powstał w Nadrenii w 1388 r. dla komtura elbląskiego. – To arcydzieło średniowiecznej sztuki złotniczej – podkreśla Michał Mackiewicz. – Ten brodaty mężczyzna, który klęczy przed Matką Bożą, to właśnie komtur elbląski Thiele von Lorich – wskazuje. Poręczny ołtarzyk był zabierany przez Krzyżaków w pole. Kiedy przegrali, przypadł zwycięzcy spod Grunwaldu, polskiemu królowi Władysławowi Jagielle. A ten z kolei podarował go katedrze gnieźnieńskiej. Relikwiarz był tam przechowywany ponad 400 lat. Jednak w 1823 roku katedra została zmuszona do oddania go pruskiemu następcy tronu. Pruscy władcy przekazali go do Malborka. Zniknął jednak stamtąd przed wkroczeniem do miasta Armii Czerwonej w 1945 roku.

W maju 1946 r. do zamku weszła duża grupa szabrowników. Żołnierze ruszyli za nimi. Doszło do strzelaniny. Szabrownicy uciekli, ale żołnierze znaleźli porzucony przez nich w pośpiechu płaszcz, z dokumentami niemieckiego mieszkańca Malborka w kieszeni. Kiedy poszli do jego domu, mężczyzna uciekł przez okno. „W czasie późniejszej szczegółowej rewizji znalazłem w skrytce piwnicznej pod kuchnią szczerozłoty ołtarzyk polowy, owinięty w płaszcz, jaki nosili żołnierze niemieckiej żandarmerii polowej. Jak się potem okazało, była to cenna pamiątka z czasów zwycięstwa oręża polskiego pod Grunwaldem” – wspominał porucznik Marciniak.

Czarniecki po szwedzkim zaborze
Oto trofeum z czasów potopu: sztandar szwedzkiej kawalerii – znanych z kart powieści Sienkiewicza szwedzkich rajtarów albo dragonów. Zdobyli go żołnierze sławnego Stefana Czarnieckiego. – Wydaje się, że stało się to na początku 1656 roku w południowo- wschodniej Polsce.

Być może w okolicach Jarosławia albo Przemyśla – zdradza Michał Mackiewicz z Muzeum Wojska Polskiego, kurator wystawy. Na zdobycznym sztandarze widać miecz, inicjały szwedzkiego króla Karola Gustawa, oraz słowa: „Albo śmierć, albo życie zaszczytne”.

Krwisty sztandar
Tło na tym sztandarze całkiem wypłowiało. Jednak uwagę przyciągają skrzyżowane sierp i młot. No i wyhaftowane cyrylicą litery: „Мир хижинам – война дворцам”, czyli: „Pokój chatom, wojna dworom”. Ten wypłowiały strzęp materiału to niezwykle cenna pamiątka historii Polski. Polski oddział porucznika Stefana Woyny zdobył go na 101. pułku strzelców armii bolszewickiej w czasie pogromu Armii Czerwonej pod Warszawą w 1920 roku.


Wtedy sztandar był krwisto czerwony. – Jeszcze po ostatniej wojnie mieliśmy w Polsce blisko 50 zdobycznych sztandarów armii bolszewickiej – mówi Michał Mackiewicz. – Jednak w 1950 r. zdobyte na Sowietach sztandary zostały przekazane do Moskwy. Ocalał tylko ten jedyny – wyjaśnia. Być może sztandaru nie wysłano Sowietom przez przeoczenie, a może jakiś pracownik muzeum celowo podjął ryzyko i spróbował zachować go dla przyszłych pokoleń.

Jasna Góra zdobyta
– Wielu myśli, że zawsze broniliśmy Jasnej Góry. Tymczasem raz ją też zdobyliśmy, w 1806 r. – Mackiewicz pokazuje grot sztandaru pruskiej piechoty. Wpisane są w niego litery: F, W i R – jak Fryderyk Wilhelm Rex, król pruski.

Polacy i wspierający ich Francuzi użyli fortelu. Zapalili mnóstwo ognisk i przez noc hałasowali, sprawiając wrażenie, że przybył wielki korpus oblężniczy. O świcie przestraszony dowódca Prusaków, major Hundt, poddał twierdzę.

Stopiony pociąg
Stopiony fragment bolszewickiego pociągu pancernego.

Celny pocisk polskiej armaty dosięgnął go w kwietniu 1919 r. na Litwie, trafiając wprost w wagon amunicyjny.

Szczątki bombowca
Bombowiec Heinkel He 111 to być może pierwszy niemiecki samolot strącony w II wojnie światowej. Zestrzeliły go 1 września 1939 r. pod Ciechanowem polskie myśliwce.

2 września pilot Aleksander Gabszewicz pojechał tam taksówką i zabrał z niemieckiego wraku szczątki karabinu i poszycia.

Gogle dla konia
To niemieckie gogle przeciwgazowe dla... konia. – W komplecie była jeszcze końska maska przeciwgazowa – mówi Mackiewicz.

– Standardowe gogle i maski istniały nawet dla psów – dodaje. Gogle dla konia zdobyli na Niemcach żołnierze 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama