Nowy numer 47/2020 Archiwum

Szpital i spółka

Kto zyskuje na komercjalizacji szpitali? Podatnicy i pacjenci. Kto traci? Lekarze.

Wniosek taki płynie z wizyty w dwóch spośród 71 szpitali, które zostały skomercjalizowane. Wyjaśnijmy najpierw, że komercjalizacja to nie to samo co prywatyzacja. Komercjalizacja to zmiana formalna, polegająca na przekształceniu publicznego zakładu opieki zdrowotnej w zakład niepubliczny, czyli prowadzony przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółkę akcyjną, w całości należącą do województwa, powiatu albo gminy. O prywatyzacji można mówić dopiero wtedy, gdy samorząd sprzeda przynajmniej część swych udziałów (albo akcji) prywatnej firmie albo osobie fizycznej. Rząd przygotował w ubiegłym roku ustawę, która miała skomercjalizować wszystkie szpitale. Projekt ten został jednak zablokowany przez prezydenta. Rząd postanowił obejść jego weto, zachęcając samorządy do dobrowolnej komercjalizacji szpitali. Nagrodą za taki gest ma być pokrycie przez rząd części zadłużenia przekształcanych placówek.

Jak to działa?
Niespełna 10 proc. polskich szpitali zostało skomercjalizowanych już wcześniej. By się przekonać, jak funkcjonują, odwiedziliśmy dwa z nich: szpital nr 1 w Gliwicach oraz szpital powiatowy w Prudniku na Opolszczyźnie, noszący obecnie nazwę Prudnickiego Centrum Medycznego. Gliwicki szpital jest być może największą ze skomercjalizowanych placówek tego typu w Polsce. Ma 8 oddziałów, 320 łóżek i 430 pracowników. Przyjmuje rocznie około 30 tysięcy pacjentów. W skomercjalizowanej formie działa od 2008 r. Kieruje nim była posłanka PO i członkini sejmowej komisji zdrowia Ewa Więckowska (obecnie nie należy do żadnej partii). Jej zdaniem, poprzednia forma organizacyjna szpitala, czyli samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej (SPZOZ), nie przystawała do gospodarki rynkowej. Pani prezes, tłumacząc różnice między szpitalem publicznym i skomercjalizowanym, mówi, że dyrektor szpitala publicznego mógł niemal bez końca i praktycznie bezkarnie zadłużać placówkę. Tymczasem w szpitalu skomercjalizowanym (czyli niepublicznym zakładzie opieki zdrowotnej – NZOZ) członkowie zarządu w skrajnym przypadku mogą całym osobistym majątkiem odpowiadać za decyzje podjęte na szkodę szpitala. Spółka prowadząca szpital ma profesjonalną radę nadzorczą, podczas gdy szpitale publiczne mają rady społeczne, których członkowie – jak wskazuje doświadczenie – nie zawsze legitymują się wysoką wiedzą fachową.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama