Nowy numer 3/2021 Archiwum

SOS dla wiejskich szkół

Jeśli rodzice wezmą wiejskie szkoły w swoje ręce, może uda się je uratować przed likwidacją.

To im się należy
O tym, komu zostanie przekazany budynek szkolny, decyduje rada gminy. Proces ten nie został jednak opisany w ustawie. Może być więc również tak, że szkołę przejmie kolega wójta albo duża firma, która chciała-by czerpać z niej zyski. – To mechanizm korupcjogenny, naszym zdaniem powinien o tym rozstrzygać kon-kurs – twierdzi Elżbieta Tołwińska-Królikowska, wiceprezes FIO. Kolejny absurdalny zapis ustawy mówi o tym, że przekazywanie szkół innym podmiotom będzie dotyczyć placówek, które liczą nie więcej niż 70 uczniów. A przecież te, w których uczy się np. 80 dzieci, też są likwidowane. – Liczba 70 nie jest oparta na żadnych merytorycznych przesłankach! – oburza się Alina Kozińska-Bałdyga. – To tylko wynik targów z SLD. My proponujemy wprowadzenie pojęcia szkoły wiejskiej. Szkoły takie wymagają specjalnego podejścia, bo tu chodzi o wyrównywanie szans.

Także wypłacanie dotacji z gminy dopiero od nowego roku budżetowego jest ciosem wymierzonym w wiejskie szkoły. – Dotacje powinny być wypłacane od dnia rozpoczęcia działalności placówki. Przecież szkoła działa od września, a nie od stycznia – podkreśla prezes FIO. Federacja przekazała swoje propozycje poprawek do ustawy, ale nie zostały one uwzględnione – ani przez Sejm, ani przez Senat. Walka o wiejskie szkoły toczy się jednak nadal – pod adresem www.ratujszkoly.pl. Na tej stronie zainteresowani nie tylko znajdą propozycje zmian w prawie, ale mogą również zgłaszać wszelkie trudne sprawy związane z placówkami edukacyjnymi na wsi. Warto też prześledzić, jak głosowali posłowie i do czego prowadzi dyscyplina partyjna. Ale najważniejsze jest przejmowanie szkół.

– Tu chodzi także o aktywizację środowiska wiejskiego, budowanie społeczeństwa obywatelskiego – mówi Alina Kozińska-Bałdyga. – Każda wieś, która chce się rozwijać, musi mieć stowarzyszenie i placówkę edukacyjną. Poza tym budynki szkolne, należące do gminy, bardzo często były budowane w czynie społecznym na gruntach podarowanych przez gospodarzy. Remontowano je zwykle wysiłkiem całej wsi. Tym ludziom taka szkoła się po prostu należy, ale jeśli ją chcą mieć, to powinno prowadzić ją ich stowarzyszenie, a nie ktoś z zewnątrz. A samorząd i wszyscy inni powinni stowarzyszeniu w tym pomagać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama