Nowy numer 48/2020 Archiwum

SOS dla wiejskich szkół

Jeśli rodzice wezmą wiejskie szkoły w swoje ręce, może uda się je uratować przed likwidacją.

Szkoły są tak naturalnym elementem krajobrazu miejskiego, że nie wyobrażamy sobie, by mogło ich zabraknąć. Ale na wsi, gdzie od najbliższego asfaltu dzieli mieszkańców czasem odległość kilku kilometrów, sytuacja nie jest już tak oczywista. Wiejskie szkoły coraz częściej są likwidowane. W tej chwili zagrożonych likwidacją jest 3714 szkół podstawowych, 650 gimnazjów i 2510 szkół ponadgimnazjalnych. Ratunkiem dla nich może być przejęcie przez lokalne stowarzyszenie, powołane przez rodziców.

Wieś bez szkoły umiera
Tak było w Korzeczniku, w województwie wielkopolskim, gdzie szkołę prowadzi dziś Stowarzyszenie „Z edukacją w przyszłość”. W 50-letnim budynku, zbudowanym przy udziale mieszkańców wsi, mieści się teraz nie tylko podstawówka, ale także Centrum Kształcenia Ustawicznego, w ramach którego funkcjonują trzy szkoły średnie dla dorosłych. – Osobom, które prowadzą gospodarstwa, wykształcenie średnie jest w dzisiejszych czasach bardzo potrzebne – twierdzi dyrektorka Maria Nowak. Gdy w 2004 roku dowiedziała się, że szkoła będzie likwidowana, postanowiła – wraz z rodzicami – wziąć sprawę w swoje ręce. Była wtedy prezesem stowarzyszenia, ale zrezygnowała z tej funkcji, żeby „nie być własną szefową”. Jej miejsce zajęła Małgorzata Lewandowska, rolniczka silnie zaangażowana w działalność stowarzyszenia.

Gmina od początku skłaniała się ku temu, by przekazać budynek zlikwidowanej szkoły stowarzyszeniu. Po-jawił się jednak problem finansowy. Jak zaznacza prezes Lewandowska, nową szkołę udało się powołać tylko dzięki determinacji rodziców i mieszkańców wsi, walczących z burmistrzem poszukującym oszczędności. – Dostaliśmy na początek znacznie mniejsze pieniądze niż powinniśmy – wspomina Maria Nowak. – Ale nie mieliśmy za to kłopotów z kadrą. Wszyscy nauczyciele chętnie przeszli do nowej placówki, nawet ci, którym proponowano pracę gdzie indziej. Dziś szkoła w Korzeczniku jest ośrodkiem, wokół którego toczy się życie wsi. Finansowana jest z dotacji przekazywanych przez gminę, z powodzeniem pozyskuje też środki unijne.

– Szkoła jest sercem wsi, wieś bez szkoły umiera – mówi Alina Kozińska-Bałdyga, prezes Federacji Inicjatyw Oświatowych, wspierającej od 10 lat społeczności lokalne w zakładaniu własnych szkół w miejsce placówek zlikwidowanych przez samorząd. Niestety, ostatnia nowelizacja ustawy o systemie oświaty takie działania zdecydowanie komplikuje. Gmina ma dwie możliwości rozwiązania problemu małych szkół. Może je, jak dotychczas, zlikwidować i pomagać utworzyć nową placówkę w miejsce tej zlikwidowanej. Może ją przekazać innemu podmiotowi, stowarzyszeniu rodziców, osobie prywatnej, firmie spoza wsi – i ten tryb przekazywania jest niedopracowany. Na przykład nie musi o tym powiadamiać rodziców, a jedynie nauczy-cieli. – W ten sposób odbiera się lokalnym społecznościom możliwość współdecydowania o własnym środowisku i warunkach edukacji najmłodszych dzieci – uważa Małgorzata Lewandowska.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama