GN 43/2020 Archiwum

Walka o dusze

Coraz więcej Niemców nie należy do żadnego Kościoła. Czy przyczyną jest naturalne zeświecczenie typowe dla bogatych społeczeństw? Nie tylko. Od lat trwa tam zorganizowana akcja antyreligijna, dotowana ze środków publicznych.

Przeprowadzane od 1950 roku badania nad religijnością społeczeństwa niemieckiego pokazują, że liczba osób deklarujących przynależność do Kościoła katolickiego lub ewangelickiego skurczyła się w tym czasie o ponad 60 proc. Aż 32,5 proc. Niemców deklaruje dziś „bezwyznaniowość”. A według prognoz, do 2025 roku większość Niemców będzie żyła poza jakimkolwiek Kościołem. Powolne obumieranie wiary w Europie nie jest spektakularne. Może dlatego mechanizmy tego zjawiska są czasem trudne do dostrzeżenia. Ostentacyjnie demonstrowana wrogość wobec Benedykta XVI, obrażanie symboli religijnych i propagowanie stylu życia godzącego w fundamenty wiary mieści się w usankcjonowanych prawnie ramach „wolności słowa”. Ośmielone bezkarnością stowarzyszenia skupiające ateistów już jakiś czas temu porzuciły ostrożne badanie granic dopuszczalności. Finansowane przez państwo, hołubione przez lokalną administrację mogą systematycznie zawłaszczać kolejne szczeble życia społecznego. Niemieccy ateiści zaczęli od samego początku, czyli od dzieci.

Wychowanie bez Boga
Najprężniej działa Humanistyczny Związek Niemiec (HVD), będący nieformalną filią założonej w 1952 roku w Amsterdamie Międzynarodowej Unii Humanistyczno-Etycznej. Organizacja jawnie deklaruje niechęć do religii i zamiar zbudowania nowego modelu społeczeństwa, opartego na mglistych „wartościach humanizmu”. Co roku HVD otrzymuje dofinansowanie w wysokości ok. 600 tys. euro ze środków publicznych. Najaktywniejsze oddziały organizacji działają w landach wschodnich (wskaźnik ateizmu przekracza tam 70 proc.). W 2005 roku wyrokiem poczdamskiego sądu HVD uzyskał prawo do wprowadzenia w brandenburskich szkołach proponowanego przez siebie w miejsce katechezy przedmiotu „nauka humanistyczna”. W Berlinie „nauka humanistyczna” została bardzo dobrze przyjęta, w roku szkolnym 2008/2009 prawie 47 tys. uczniów wybrało ją zamiast zwyczajowej katechezy czy lekcji etyki.
HVD dysponuje własnymi placówkami wychowawczymi: przedszkolami i klubami dla młodzieży szkolnej.

W Berlinie związek prowadzi aż 24 przedszkola. Nie poprzestaje jednak na tym, co już osiągnął. Stara się stworzyć placówki także w landach uważanych za najbardziej religijne. Kiedy 4 lata temu norymberski oddział HVD złożył miastu Furth propozycję otwarcia całodziennej placówki szkolno-wychowawczej pod egidą organizacji, miasto odmówiło. Po 4 latach prawnych przepychanek, we wrześniu tego roku HVD jednak otworzyło tam placówkę. Sfinansowanie projektu pochłonęło 5 mln euro ze środków publicznych.
Ekspansja HVD na terenach uznawanych za ostoję chrześcijaństwa stała się faktem. W katolickiej Norymberdze „humaniści” mają już pod swą opieką 4 przedszkola. Ostatnie oddano do ich dyspozycji 15 grudnia 2008 roku.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama