GN 2/2021 Archiwum

Jaki będzie ten Dom

Kilku historyków z różnych krajów Europy pracuje nad projektem wspólnego Domu Historii Europejskiej. Przedsięwzięciu patronuje przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Na razie projekt nie wygląda zbyt dobrze.

Zdanie: „Ostatnie ogniska oporu polskiego zostały zdławione (snuffed out) na początku października 1939 r.” oraz brak jakiejkolwiek wzmianki o polskim wkładzie w sprawę aliancką oznacza, że Polacy nie brali już potem udziału w II wojnie światowej. Może więc zachowali neutralność? Polski ekspert prof. Włodzimierz Borodziej nie zrozumiał chyba ironii w moim pytaniu, skoro stwierdził, że albo wykazuję złą wolę, albo nie czytałem dokumentu. Szkoda, że zamiast odpowiedzieć na pytania, profesor wymierza ciosy poniżej pasa. Czyżby rzeczywiście nie zauważył, że sprawa jest ważna dla Polaków? Jeśli Polska nie jest wymieniana jako członek koalicji antyhitlerowskiej, i to taki, którego żołnierze stanowili czwartą bądź piątą siłę po stronie aliantów, to łatwiej będzie dowodzić, że Polacy sami sobie zawinili, ponosząc klęskę sowietyzacji, a na dodatek przeprowadzając wypędzenia Niemców.

W „Założeniach” jest mowa o wysiedleniach ludności niemieckiej pod koniec i po zakończeniu wojny, natomiast nie mówi się o masowych deportacjach i wysiedleniach dokonywanych przez władze Niemiec hitlerowskich i ZSRR na okupowanych terenach ani też o masowych mordach na ludności innej niż żydowska i rosyjska. Wedle autorów dokumentu, zimna wojna rozpoczęła się nie w Europie, ale na jej peryferiach. Czy to znaczy, że Niemcy, wokół których toczyły się zajadłe spory między dawnymi aliantami i gdzie dwukrotnie (1948 i 1963) o mały włos nie doszło do gorącej wojny, leżą na peryferiach Europy? Całkiem spory akapit dotyczący „Solidarności”, polskiego papieża i stanu wojennego nie łączy się w ogóle z kwestią przyczyn upadku systemu komunistycznego. W ten sposób jedynym symbolem tego upadku może pozostać zwalenie muru berlińskiego w listopadzie 1989 r. Zapewne taki był właśnie cel redakcji odnośnych fragmentów tekstu. Gdzie jest jednak uwaga Hansa Dietricha Genschera o tym, że pierwszych wyłomów w tym murze dokonali polscy robotnicy w 1980 r.?

Poprawianie fundamentu
Takich i podobnych uwag można przytoczyć wiele. Pewną nadzieję stanowi obietnica przewodniczącego Poetteringa, wyrażona wobec posła Adama Bielana i mnie w rozmowie 4 grudnia, iż „Założenia” nie są ostateczną podstawą programu Domu Historii Europejskiej oraz że weźmie on pod uwagę uzupełnienia i korekty, które zamierzam zgłosić po dyskusji w grupie roboczej Parlamentu Europejskiego „Zjednoczona Europa – zjednoczona historia”, do której akces zgłosiło już ponad 30 posłów z prawie wszystkich krajów członkowskich.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama