Nowy numer 49/2020 Archiwum

Wesołych świecidełek

W Oksfordzie zamiast świąt Bożego Narodzenia będzie Zimowe Święto Światła.

Choć angielskie witryny sklepowe już w połowie października zapowiadały zbliżające się Boże Narodzenie, w Oksfordzie życzenia „Merry Christmas” mogą w tym roku okazać się wysoce niestosowne. Władze miasta postanowiły bowiem zastąpić obchody Bożego Narodzenia „Zimowym Świętem Światła” (Winter Light Festival). Będą więc fajerwerki, będzie nawet – pod inną nazwą – świąteczna choinka, ale, broń Boże, ani słowa o Jezusie.

Otwarte święta?
Idea nowego „święta” zrodziła się w stowarzyszeniu Oxford Inspires, które zajmuje się w mieście promocją kultury. – Zmieniliśmy nazwę, by uczynić święta bardziej otwartymi. W tym samym czasie obchodzone są hinduskie Diwali i żydowskie Chanuka. Teraz inne religie będą lepiej reprezentowane – twierdzi Liz Gresham z Oxford Inspires. Wtóruje jej Ed Turner, zastępca burmistrza Oksfordu: – Nie jesteśmy zabójcami Bożego Narodzenia. Rada miejska nie dąży do zdegradowania znaczenia świąt. Po prostu niektóre święta przypadają w tym samym czasie i w ten sposób możemy je wspólnie obchodzić. Tymczasem decyzję władz miasta skrytykowali nie tylko chrześcijanie, ale także przedstawiciele innych religii. Sabir Hussain Mirza, przewodniczący Muzułmańskiej Rady Oksfordu, tak bronił Bożego Narodzenia: – To jedyna okazja do wspólnej radości w roku. Chrześcijanie, muzułmanie i wyznawcy innych religii cieszą się na to świętowanie. Jestem wściekły i bardzo, bardzo rozczarowany. Boże Narodzenie jest czymś wyjątkowym i nie powinniśmy tego ignorować. Ta decyzja obraża chrześcijan i jestem przekonany, że 99 proc. ludzi będzie przeciwnych temu pomysłowi. Boże Narodzenie jest przecież częścią tożsamości Brytyjczyków. W podobnym duchu wypowiedział się rabin Eli Bracknell: – Ważną rzeczą jest, by zachować brytyjskie Boże Narodzenie. Nic, co niszczy tradycję i chrześcijaństwo w Anglii, nie może być pozytywne dla brytyjskiej tożsamości.

Gwóźdź do brytyjskiej trumny
Decyzja władz Oksfordu wpisuje się w trwającą od lat w Wielkiej Brytanii próbę narzucenia społeczeństwu zasad politycznej poprawności. To przecież właśnie w brytyjskich szkołach zakazano mówienia: „mama” i „tata”, by dzieci mogły się nauczyć, że niektórzy koledzy mają na przykład dwie mamy. Kartki z zimowymi pozdrowieniami („Season’s Greetings”) zamiast bożonarodzeniowych życzeń nikogo już nie dziwią. Nie znaczy to jednak, że opinia publiczna akceptuje te dziwactwa. Pod artykułem z „Oxford Mail”, opisującym sytuację w mieście, aż roi się od komentarzy internautów. Niemal wszystkie są w jednym duchu: mówią o „głupich lewakach”, „oksfordzkiej farsie”, „jeszcze jednym gwoździu do trumny brytyjskiej tradycji”. Pojawił się nawet pomysł wysyłania listów z protestami przeciw decyzji władz miejskich. Niezadowolenie z powodu wyrzucenia słowa „Christmas” wyrazili oksfordzcy sprzedawcy. Protestują zresztą nie tylko chrześcijanie. Oto opinia, którą można przeczytać na jednym z żydowskich blogów: „Głupi lewicowi urzędnicy niszczą swoją własną kulturę. W brytyjskich szkołach politycznie poprawne jest świętowanie Ramadanu czy Diwali, ale nawet wzmianka o Bożym Narodzeniu i Wielkanocy uchodzi za przejaw rasizmu”.

Niefortunna decyzja
W sprawie oksfordzkiego pomysłu głos zabrał Crispian Hollis, katolicki biskup diecezji Portsmouth, która obejmuje także południowy Oksford. Hierarcha, znany dotąd z dość liberalnych wypowiedzi, tym razem postawił sprawę jasno: – Po raz kolejny polityczna poprawność zmierza do szaleństwa i cieszę się, że nasi muzułmańscy i żydowscy przyjaciele widzą to tak samo. Postawa rady miasta zdradza ignorancję w sprawie znaczenia świąt Bożego Narodzenia. Postrzega się je tylko jako zbiór obrzędów. Ta decyzja jest wyrazem lekceważenia chrześcijańskiej wspólnoty w mieście i nie ma nic wspólnego z promowaniem międzykulturowej harmonii. W imię otwartości zabrania się kultywować tradycje znaczące dla większej części mieszkańców. Ubolewam nad tą decyzją i mam nadzieję, że władze miasta przemyślą to jeszcze. Czy tak się faktycznie stanie? Ed Turner przyznaje, że zmiana nazwy była „niefortunna” i przyczyniła się do posłania w świat „problematycznego sygnału”. – W mieście będzie choinka i nawet jeśli światełka na niej będą miały inną nazwę, dla mnie będą to światła Bożego Narodzenia – dodaje zastępca burmistrza. Problem jednak nie leży jedynie w nazwie światełek. Oksfordzka sprawa pokazuje, że dla niektórych środowisk drażniące są jakiekolwiek przejawy religijności, zwłaszcza chrześcijańskiej. Próby wyrugowania z języka wszystkiego, co może kojarzyć się z wiarą, na razie są mało skuteczne, ale przeprowadzane systematycznie, zmieniają stopniowo sposób myślenia społeczeństwa. W naszym świecie coraz mniej jest miejsca na sacrum. Jeśli zabiorą nam słowa, które od zawsze były święte, zostaną tylko lampki na choince. Wesołych świecidełek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama