Nowy numer 47/2020 Archiwum

Euro 2012 pod ochroną

Terrorystom wcale nie musi chodzić o mnożenie ofiar.

Działają po to, by wywołać panikę. Trudno sobie wyobrazić – z ich punktu widzenia – lepszy atak niż taki przy użyciu brudnej bomby. W Polsce rozpoczęły się prace nad wykrywaniem tego typu ładunków. Brudna bomba to w zasadzie broń obliczona tylko i wyłącznie na wywołanie paniki. To ładunek wybuchowy, chociażby granat, obłożony (obklejony) materiałem radioaktywnym. W chwili eksplozji materiał promieniotwórczy zostaje rozrzucony na duży obszar i skaża go. To skażenie – nawet gdy jest duże – nie musi wcale powodować śmierci przebywających tam osób. Jedynymi ofiarami mogą być te, które przebywały w bezpośrednim sąsiedztwie eksplozji.

To nie jest bomba atomowa
Brudna bomba nie jest tym samym co bomba atomowa. W jednym i drugim przypadku zostaje skażony radiacyjnie teren, choć w przypadku bomby atomowej (jądrowej) jest on nieporównywalnie większy. W obydwu przypadkach potrzeba też ogromnych nakładów sił i środków, by skażony teren przywrócić do użytku. W skrajnych przypadkach trzeba zrównać z ziemią wszystkie zabudowania i ściągnąć wierzchnią warstwę gleby. Trwają co prawda prace nad substancjami, które „pochłaniałyby” promieniotwórcze zanieczyszczenia i przez to oczyszczały skażone budynki, drzewa czy drogi, ale na razie trudno mówić o jakichkolwiek konkretnych efektach. Na tym podobieństwa pomiędzy brudną bombą a ładunkiem jądrowym się kończą.

W bombie jądrowej energia wybuchu pochodzi z bardzo szybko rozpadających się atomów pierwiastków (tzw. pierwiastków rozszczepialnych). Każdy pojedynczy rozpad daje całkiem sporo energii i powoduje rozpad przynajmniej dwóch kolejnych jąder. Reakcja rośnie lawinowo i w ułamku sekundy ilość powstałej energii jest trudna do wyobrażenia. W brudnej bombie ładunek jest konwencjonalny. Wybucha np. zwykły granat. To energia jego eksplozji rozsiewa radioaktywne odpadki, które same z siebie nigdy by nie eksplodowały.

I łatwiej, i trudniej
Brudną bombę co prawda stosunkowo łatwo wykryć, ale z drugiej strony bardzo łatwo skonstruować. Nie potrzeba do tego żadnej wiedzy z zakresu fizyki jądrowej. Wystarczy elementarna wiedza pirotechniczna. Brudna bomba może być też nieporównywalnie mniejsza od bomby atomowej. Ale po kolei. To, czym otacza się ładunek konwencjonalny w brudnej bombie, jest radioaktywne. To powoduje, że łatwiej ją wykryć niż bombę jądrową. W tej ostatniej pierwiastki rozszczepialne wcale radioaktywne nie są. Bomba jądrowa nie promieniuje przed eksplozją. Z drugiej strony brudną bombę nieporównywalnie łatwiej skonstruować niż ładunek jądrowy. Choć w Polsce od lat nie było takiego przypadku, ogólnie na świecie kradzieże materiałów radioaktywnych zdarzają się coraz częściej. To niewątpliwie wynik niedostatecznych systemów bezpieczeństwa, szczególnie w krajach, które kiedyś były częścią ZSRR.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także