Nowy numer 49/2020 Archiwum

Co przyniesie 4 listopada?

Kończy się najdłuższa i najdroższa w historii USA kampania prezydencka. 4 listopada Amerykanie zdecydują, kto na najbliższe lata zamieszka w Białym Domu.

Tego samego dnia wyborcy wybiorą skład Izby Reprezentantów oraz jedną trzecią Senatu Stanów Zjednoczonych. Wybory prezydenckie z dużym prawdopodobieństwem przyniosą elekcję pierwszego prezydenta Afroamerykanina. Wybory do Kongresu z pewnością wygrają demokraci. Jakkolwiek przebiegną głosowania, ich wynik postawi amerykański Kościół katolicki wobec poważnych wyzwań.

Jeśli wygra Obama…
Jeśli to Barrack Obama obejmie prezydenturę 20 stycznia 2009 r., stery władzy zarówno wykonawczej, jak i ustawodawczej mocno uchwyci Partia Demokratyczna, a właściwie jej lewe skrzydło. Ale obecne lewe nie oznacza tego samego co dawniej. Owszem, administracja Obamy wraz z demokratyczną większością w Kongresie będą tradycyjnie rozgrywać politykę walki klas, usiłując ożywić zamierający w Ameryce ruch związkowy, podnosząc podatki bogatym i próbując przeprowadzić coś na kształt przejęcia amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Jednak prawdziwe namiętności amerykańskiej lewicy koncentrują się nie wokół spraw gospodarczych, ale związanych ze stylem życia. Pomimo obecnej sytuacji ekonomicznej, nikt poważnie nie bierze pod uwagę socjalizmu jako alternatywy dla wolnego rynku. Kwestią sporną jest stopień zaangażowania rządu w funkcjonowanie gospodarki. Zatem najbardziej dramatyczne zmiany w amerykańskim życiu publicznym, jakie spowoduje prezydentura Obamy, dotyczyć będą zagadnień życia, małżeństwa i edukacji.

Pomimo dziwacznych wysiłków, czynionych przez niektórych intelektualistów katolickich, aby opisywać go jako „prawdziwego kandydata pro life” (ze względu na jego politykę społeczną), w rzeczywistości Barrack Obama jest radykalnym zwolennikiem aborcji. Był nim od początku swojej kariery. Podczas pracy w legislaturze stanu Illinois gorliwie działał przeciwko projektom ustaw, mogącym zapewnić prawną ochronę dzieciom, które przeżyły nieudaną aborcję. Publicznie zobowiązał się, że jako prezydent podpisze ustawę „Freedom of Choice Act” (ustawa o tzw. wolnym wyborze). Zniesie ona prawodawstwo stanowe dotyczące „klauzuli sumienia”, chroniącej lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, którzy odmawiają udziału w aborcji. Zdecydowany jest uchylić „poprawkę Hyde’a” (od nazwiska członka Izby Reprezentantów Henry’ego Hyde’a, poprawka ta wyłączyła aborcję z listy świadczeń finansowanych przez budżet federalny – przyp. red.), która poważnie ograniczyła rolę rządu w finansowaniu aborcji. Jest również zdecydowany wycofać się z tzw. Mexico City Policy (w styczniu 2001 roku prezydent George W. Bush ograniczył finansowanie programów planowania rodziny za granicą, które realizowała Amerykańska Agencja ds. Rozwoju Międzynarodowego [USAID] – przyp. red.), Ronalda Reagana i George’a W. Busha, która blokuje finansowanie z funduszy USA organizacji wykonujących aborcję bądź ją promujących jako środek planowania rodziny.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama