GN 48/2020 Archiwum

Najbogatszy ksiądz w Polsce

Najbogatszy proboszcz mieszka w małej wsi pod Wyszkowem. Jego majątek trudno nawet oszacować. Sukces jest tym większy, że ksiądz dorobił się na podupadającej branży kolejowej.

Kolej na parafian
Żeby wiernie pokazać kolejową rzeczywistość, nawet w skali mikro, trzeba o kolei wiedzieć wszystko. Dlatego ks. Janusz chętnie nią podróżuje, podpatruje, czyta fachową literaturę, przegląda kolekcjonerskie katalogi. Potem bez problemu montuje naprężacze pędni i wskaźniki torowe, wie, gdzie umieścić sygnalizatory i co powinien robić rewident taboru. Co więcej, wiedzą to też jego parafianie.

– Jestem maszynistą i przestawiam zwrotnice, ale ksiądz planuje rozdzielić te dwie funkcje, bo obsługa dwóch rzeczy naraz jest trudna. Niekiedy zdarzają mi się kraksy – przyznaje Magda Budzińska z Mostówki, okresowo zawiadowca stacji Czarny Las. – Sam nie dałbym rady obsługiwać wszystkich stacji. Na każdej potrzebny jest dyżurny ruchu, zawiadowca… Musiałem „zatrudnić” parafian – śmieje się ks. Janusz.

Przydałaby się w Mostówce duża sala gimnastyczna, żeby rozłożyć makiety i móc się nimi bawić. Ale i na brak miejsca modelarze znaleźli sposób. Od 11 lat budują polską makietę modułową, czyli makietę podzieloną na małe odcinki, które do siebie pasują. Każdy z modelarzy buduje własny kawałek, a od czasu do czasu spotykają się wszyscy i wtedy składają je w całość. Swoją ponad 150-metrową linię kolejową (z profesjonalnym ruchem kolejowym według rozkładu jazdy!) pokazali już kilkakrotnie, m.in. na Międzynarodowych Targach Kolejowych TRAKO w Gdańsku. To nie koniec, bo budowa kolejki wciąż trwa.

Anielska cierpliwość
Mężczyzna z teczką spieszący się na pociąg, matka z dzieckiem zajadającym loda, bocian, który stoi na jednej nodze na wierzchołku kilkucentymetrowego drzewa, rozmawiające i przy tym gestykulujące sąsiadki, idące do pobliskiego sklepu… Żeby to wszystko precyzyjnie poskładać, trzeba wyobraźni i naprawdę anielskiej cierpliwości.

– Tutaj nic się nie pogoni, nic nie przyspieszy… – mówi ks. Janusz. – Modelarstwo uczy cierpliwości. Jeśli jest się zmęczonym, zdenerwowanym, lepiej odpuścić, żeby nie popsuć tego, co już się zrobiło. Dlatego młodym ludziom przychodzi to z trudem, bo oni chcą mieć efekty od razu. Są przyzwyczajeni do tego, ze klika się myszką w komputerze i gotowe. Są makiety, które robię w kilka godzin, a nad niektórymi siedzę od kilku lat. Ks. Janusz ma jeszcze jedno marzenie: zbudować ręczną drezynę. Tym razem w skali 1:1.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama