Nowy numer 2/2021 Archiwum

Podatek czy ubezpieczenie?

Finanse dla początkujących Podatki są korzystne dla nas jako społeczności. Nie możemy oczekiwać od nich bezpośrednich, osobistych korzyści. Ubezpieczenie natomiast je gwarantuje w zakresie określonym umową.

Benjamin Franklin, współautor amerykańskiej Deklaracji Niepodległości i konstytucji, twierdził, że w życiu są tylko dwie pewne rzeczy: podatki i śmierć. Od siebie możemy dodać, że w nowoczesnym państwie równie pewne są składki na ubezpieczenie. Gdybyśmy z nich zrezygnowali, w przypadku nieszczęścia, które może zdarzyć się każdemu, bylibyśmy pozostawienie sami sobie. A tak część odpowiedzialności za nasz los bierze w takiej sytuacji na siebie zakład ubezpieczeniowy.

Jaka jest różnica…
… między podatkiem a ubezpieczeniem? Podatek to, zgodnie z definicją, „obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane przez związek publicznoprawny (państwo, jednostkę samorządu terytorialnego) bez konkretnego, bezpośredniego świadczenia wzajemnego”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że z podatków finansowane są potrzeby ustalone przez organ pobierający. Płacący podatki nie ma z nich bezpośredniej korzyści. Płaci je dlatego, że zarabia (PIT), ma w posiadaniu majątek (nieruchomość, ziemia, spadek) lub dlatego, że konsumuje (VAT, akcyza). W każdej z tych sytuacji jakąś cząstkę musi oddać państwu.

I nie może wymagać, by w zamian za to państwo „coś konkretnego mu dało”. Choć oczywiście ma prawo oceniać, czy organ, do którego trafiły podatki, dobrze je spożytkował. Głosując na konkretne osoby w wyborach parlamentarnych (w gestii rządu jest dysponowanie dochodami z podatku PIT) lub samorządowych (podatki lokalne) powinniśmy brać także to pod uwagę, czy osoby, które ubiegają się o konkretne stanowiska, gwarantują najbardziej racjonalne wykorzystanie naszych podatkowych pieniędzy.

Ubezpieczenie natomiast, choć także wiąże się z płaceniem składek, gwarantuje wsparcie finansowe w razie poniesienia konkretnej straty (utraty mienia), uszczerbku na zdrowiu lub utraty dochodów (na przykład wskutek bezrobocia, przejścia na emeryturę lub utraty zysków) albo losowej potrzeby finansowej (na przykład z powodu urodzenia dziecka). Innymi słowy, zawierając umowę z zakładem ubezpieczeniowym, dokładnie wiemy (jeżeli oczywiście sumiennie przeczytamy umowę), w jakich sytuacjach na świadczenie w jakiej wysokości lub jakiego rodzaju opiekę możemy liczyć. Pieniądze ze składek nie idą „nie wiadomo gdzie”. Są przeznaczone na konkretny cel. To cena, jaką płacimy za przeniesienie ryzyka nieszczęścia na zakład ubezpieczeniowy. Trudno i długo się bowiem buduje, a łatwo i szybko się niszczy. Losowa strata pojawia się statystycznie rzadziej niż zysk, ale za to z reguły jest dużo większa (i przez to bardziej bolesna) niż stabilne, ale niewielkie dochody.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama