Nowy numer 24/2018 Archiwum

Rura na dnie

Za kilka tygodni ruszy budowa Gazociągu Bałtyckiego. Pojawiły się niepokojące informacje o wpływie tej inwestycji na atrakcyjność portów w Szczecinie i Świnoujściu.

Dla przypomnienia, Gazociąg Bałtycki będzie bezpośrednim połączeniem pomiędzy Rosją i Niemcami. W rurze położonej na dnie Bałtyku gaz ma płynąć od 2012 roku. Pomińmy problemy polityczne i te związane z ochroną środowiska. Ostatnio o gazociągu zrobiło się głośno, bo ma on przecinać szlaki żeglugowe, którymi do portów w Szczecinie i Świnoujściu dopływają statki. Rura położona na dnie Bałtyku miałaby być prze-szkodą dla największych statków. To skutkowałoby pogorszeniem konkurencyjności polskich portów.

Płytko na zachodzie
Sprawa nie wygląda aż tak źle, jak mogłoby się wydawać. Szlaki żeglugowe do Szczecina i Świnoujścia są dwa - zachodni i północny. Zacznijmy od zachodniego. Gdyby rurę położyć na dnie Batyku, nie mogłyby z niego korzystać statki o zanurzeniu większym niż 12,8 metra. Gdyby zakopać ją w dnie, głębokość szlaku będzie wynosiła ponad 14 metrów. W tym drugim scenariuszu rura nie stanowiłaby żadnej przeszkody. Po-zostaje pytanie, czy gazociąg zostanie zakopany. Z międzynarodowych umów dotyczących żeglugi wynika, że musi być. Nie na całej długości, tylko w miejscach, które utrudniałyby żeglugę. Obowiązująca ONZ-owska Konwencja o Prawie Morza mówi, że wykorzystanie morza, na przykład do budowy gazociągów czy wiatraków, nie może przeszkodzić żegludze.

Czy Niemcy (to na ich wodach terytorialnych rura przecina szlaki do Szczecina i Świnoujścia) zamierzają międzynarodowe ustalenia złamać? Zdaniem Andrzeja Borowca, dyrektora Urzędu Morskiego w Szczecinie, jest to tak mało prawdopodobne, że aż trudne do wyobrażenia. Poza tym nawet dzisiaj do Szczecina nie wchodzą statki o zanurzeniu większym niż 9,15 m. A więc nawet gdyby rura leżała na dnie, nie stanowiłaby dzisiaj przeszkody dla ruchu statków. Władze polskie chcą (a międzynarodowe konwencje wymagają) zakopania gazociągu, bo port w Szczecinie rozrasta się. W Szczecinie jest w budowie nabrzeże, do którego będą mogły cumować statki o zanurzeniu maksymalnym 12 metrów. Warto tutaj podkreślić, że dno morskie (przeszkoda) powinno być przynajmniej dwa metry niżej niż zadeklarowane zanurzenie statku. To dla bezpieczeństwa.

Poziom wody w akwenie może nieznacznie się zmieniać. Fale huśtają statkiem, a gdy statek szybko się porusza, jego dziób jest nieco wyżej niż rufa (tylna część statku). Ten sam efekt łatwiej zauważyć w szybko płynącej motorówce. To wszystko powoduje, że zanurzenie statku jest zmienne, a wspomniane dwa metry zapasu są czymś w rodzaju bufora bezpieczeństwa. Pozostaje jeszcze jeden problem. Co stanie się, gdyby w przyszłości zdecydowano się na taką rozbudowę portu szczecińskiego, by ten przyjmował największe statki, których zanurzenie do-chodzi od 15m? Czy zakopany w dnie gazociąg w tym nie przeszkodzi? Nie, bo wtedy statki mogą płynąć drugim szlakiem żeglugowym - północnym. Szlaku zachodniego i tak nie dałoby się pogłębić do wymaga-nych 17 metrów (15 metrów - zanurzenie dużego statku - plus dwa metry zapasu), bo na dużej odległości jest stosunkowo płytki. Inwestycja nigdy by się nie zwróciła. Czy to znaczy, że duże statki do Szczecina nigdy nie będą mogły wpływać? Pamiętajmy o drugiej drodze, o szlaku północnym.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji