Nowy numer 3/2021 Archiwum

Grypą w gospodarkę

Na świńską odmianę grypy zmarło dotychczas kilkanaście osób, i świat oszalał. A wraz z nim giełdy.

Świnie i Meksyk
Zachowania paniczne mogą zresztą utrudnić życie nie tylko lekarzom, ale także inwestorom. Wystarczy, że na giełdzie kilku znaczących graczy zacznie wyprzedawać jedne akcje, a kupować inne. Za nimi pobiegnie reszta. I nieważne są w tym momencie wyniki finansowe spółek. Po opublikowaniu pierwszych informacji o świńskiej grypie, w ciągu zaledwie 10 minut notowane na amerykańskiej giełdzie firmy lotnicze straciły 5 mld dolarów. Niemiecki przewoźnik narodowy Lufthansa staniał o 9,9 proc., British Airways o 8 proc., a Air France o grubo ponad 7 proc. Na japońskiej giełdzie akcje Japan Airlines spadły o 4,5 proc. Mocno traciły też firmy z branży hotelarskiej i podróżniczej. Sieć hoteli Accor staniała o 6 proc., a akcje agencji podróży Tui Travel o 5 proc.

W górę poszły za to ceny firm farmaceutycznych. Australijski koncern Biota Holdings zdrożał o ponad 80 proc. Inwestorzy liczą na to, że firmy produkujące lekarstwa antygrypowe zarobią fortunę na sprzedaży swoich produktów. Czy tak będzie rzeczywiście? Obiektywnie rzecz biorąc, tak być nie powinno. Przecież leku na nową odmianę grypy nie ma. Szczepienie się tym, co firmy wyprodukowały w zeszłym sezonie, jest więc pozbawione większego sensu, no i spóźnione. A nawet gdyby było inaczej, państwa mają całkiem spory zapas szczepionek. Logika nie gra tutaj jednak większej roli.

Stratnych z powodu grypy może być wielu. Nazwa „świńska grypa” została wybrana niejako przypadkowo. W nowym szczepie odkryto fragmenty DNA wirusów grypy, która atakuje świnie, ptaki i ludzi. „Ptasia grypa” już była i siała panikę (choć nie była groźna dla ludzi) w 2003 roku. „Ludzka grypa” kojarzy się ze zwykłą infekcją. Została więc nazwa „świńska grypa”. Czy nazwa ma tutaj jakiekolwiek znaczenie? Oczywiście. Chiny i Rosja już zabroniły importu mięsa z Meksyku i kilku stanów USA, choć spożywanie wieprzowiny nie stanowi zagrożenia. Władze Egiptu poszły jeszcze dalej. Zarządziły wybicie wszystkich świń w kraju. Pod nóż pójdzie 300 000 sztuk zwierząt. Tymczasem w Egipcie nie zarejestrowano ani jednego przypadku choroby.

Świńska grypa to mutacja wirusa świńskiego, ptasiego i ludzkiego. By nie doprowadzać hodowców świń do bankructwa, niektórzy światowi eksperci proponują, by grypę nazywać nie „świńską”, tylko na przykład „meksykańską”. Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób proponuje, by używać nazwy „nowa”. Nazwa może niezbyt oryginalna, ale przynajmniej bezpieczna dla świń i… przemysłu turystycznego w Meksyku. A ten i tak wiele straci. Nawet jeżeli dalej będzie spadała wartość meksykańskiego peso.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także