Nowy numer 48/2022 Archiwum

Z piękna rodem

Rano, wieczór, we dnie, w nocy… Czuwa nad nami nieustannie. Nie jest postacią z dziecięcych bajek, gdzie hasa sobie radośnie z rusałkami, gnomami, trollami i skrzatami. Ma bardzo konkretne zadanie.

Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu. Zawsze pomoże, o każdej porze, o mój Boże! – tak o Stanisławie Aniele śpiewali zgodnym chórkiem lokatorzy warszawskiego bloku przy ulicy Alternatywy 4. Na szczęście o naszym Aniele Stróżu nie musimy nucić takich pochwalnych hymnów. Odwrotnie: jest nam dany po to, by pobudzać nas do oddawania chwały Najwyższemu. Śpiewa razem z nami.

Kurs języka anielskiego

„Aniele Boży, Stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój” – recytują jak z nut dzieci. Niepotrzebnie tę modlitwę umieściliśmy w szufladce „wiersze naszego dzieciństwa”. Jej rymowana forma może sprawiać, że dla wielu to opowieści z mchu i paproci czy inne klechdy domowe. Współczesny świat włożył Aniołów Stróżów między bajki, a przecież to rzeczywistość, o której mowa jest we wszystkich najważniejszych religiach monoteistycznych.

Słowo „anioł” wywodzi się z greckiego angelos (posłaniec, emisariusz) i znaczeniowo bliskie jest hebrajskiemu malak, jakim Biblia określa duchy niebiańskie.

Aniołowie z prędkością błyskawicy przekazują słowa Boga i robią to ze stuprocentową precyzją. Nie zatrzymują nawet promyka Bożego blasku. Choć są potężni, największą przyjemność sprawia im służenie ludziom. Występują już na pierwszych stronach Biblii: strzegą raju, chronią Lota, ratują Hagar i jej dziecko, nawiedzają wątpiącego Abrama, towarzyszą prorokom, a śpiący Jakub widzi ich wchodzących i schodzących po drabinie łączącej niebo z ziemią. W Nowym Testamencie zwiastują nowinę o narodzinach Mesjasza, usługują Mu na pustyni, pocieszają pocącego się krwią Jezusa w Ogrójcu i oznajmiają Jego zmartwychwstanie.

Kaj on był, jak jo sie żenił?

Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary. Wedle św. Tomasza z Akwinu „aniołowie współdziałają we wszystkim, co dla nas dobre”.

„Każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia” – naucza Katechizm Kościoła Katolickiego, cytując św. Bazylego (KKK 336). – „Jako stworzenia czysto duchowe aniołowie posiadają rozum i wolę: są stworzeniami osobowymi i nieśmiertelnymi. Przewyższają doskonałością wszystkie stworzenia widzialne. Świadczy o tym blask ich chwały. Życie ludzkie od dzieciństwa aż do zgonu jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów. Już na ziemi życie chrześcijańskie uczestniczy – przez wiarę – w błogosławionej wspólnocie aniołów i ludzi, zjednoczonych w Bogu”.

Psalmista pisał, że anioł „zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie” (Ps 34,8), a św. Bernard dopowiadał: „Bóg napełnia nasze dusze pełnią swego światła, nawiedza nas i poucza przez aniołów”.

To ważne stwierdzenie. Poucza, wspiera, ale nie podejmuje za nas decyzji! Przed laty farorz mojego rodzinnego Józefowca ks. Józef Stokowy po kazaniu o Aniele Stróżu usłyszał od jednego z wiernych: „Księżoszku, a kaj był ten mój Anioł Stróż, jak jo sie żenił?”.

Służba nie drużba

Święty Augustyn pisał: „Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz, jak nazywa się ta natura? Duch. Pytasz o funkcję? Anioł. Przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem”.

„Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych, albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18,10). Ten biblijny cytat jest punktem wyjścia do nauczania o Aniołach Stróżach, towarzyszących nam od chwili narodzin. Część ojców Kościoła (Orygenes, Tertulian, Klemens z Aleksandrii) uważała nawet, że biorą oni udział w akcie poczęcia.

„Gdziekolwiek jesteś, w najskrytszym nawet kąciku, szanuj swego anioła. Pod opieką takich obrońców czegóż mielibyśmy się obawiać?” – podpowiadał św. Bernard z Clairvaux, a św. Jan Maria Vianney proponował: „Ukryj się za swym dobrym aniołem, gdy nie jesteś w stanie się modlić”.

Błogosławiony Jan Duns Szkot przekonywał, że misją Aniołów Stróżów jest ochrona ludzi przed atakami złych duchów, a Tomasz z Celano, pierwszy biograf św. Franciszka, pisał o Biedaczynie z Asyżu: „Z największym afektem czcił aniołów, którzy stoją przy nas w walce i którzy razem z nami przebywają pośród »cienia śmierci«. Mawiał, że wszędzie trzeba czcić tak dostojnych towarzyszy i wzywać ich jako stróżów. Uczył, że nie można obrażać ich oblicza ani przedsiębrać wobec nich czegoś, co nie uchodziłoby wobec ludzi”. Dodawał, że towarzyszą naszej modlitwie, bo przecież psalmy śpiewamy „w obliczu aniołów”.

Anioł Stróż ma zadanie prorockie. Główną cechą tego charyzmatu wedle Pawła VI jest „czuwanie, przestrzeganie przed niebezpieczeństwem, wypatrywanie oznak świtu na horyzoncie ciemną nocą. »Stróżu, która to godzina nocy?« – cisną się na usta słowa proroka Izajasza (Iz 21,11)”.

Jego poprzednik, Jan XXIII, zdradził cenną praktyczną wskazówkę: „Prośmy naszego Anioła Stróża o wstawiennictwo u Anioła Stróża osoby, z którą mamy się spotkać, by ją dobrze usposobił do tej rozmowy”.

Z aniołem za pan brat

W historii Kościoła znajdziemy osoby, które widziały swego anioła. Święta Gemma Galgani rozmawiała z niebiańskim stróżem jak ze starszym bratem, a o. Pio często posyłał go z różnymi wiadomościami. „Po Bogu i Matce Bożej Anioł Stróż jest mi najbliższym przyjacielem na ziemi. Światło słońca jest bledsze od blasku mojego Anioła Stróża. Cała postać tego dobrego ducha jaśnieje jak błyskawica” – opowiadał.

Znakomity kontakt z opiekunem z zaświatów miała święta Faustyna Kowalska. W biografii mistyczki ze Świnic Warckich Ewa K. Czaczkowska pisze: „Helena w »Dzienniczku« tylko raz wspomniała o Skolimowie. Wtedy, gdy opisała wizję czyśćca, której tu doświadczyła. Musiało być to dla niej bardzo mocne przeżycie, skoro opisała je po wielu latach. »W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą« – relacjonowała podróż do miejsca, do którego zaprowadził ją Anioł Stróż. »I zapytałam się tych dusz, jakie jest ich największe cierpienie. I odpowiedziały mi jednozgodnie, że największe dla nich cierpienie to jest tęsknota za Bogiem«. W ten sposób Jezus pokazał Helenie, za kogo ma się modlić”. Innym razem Sekretarka Bożego Miłosierdzia notowała: „Czuję tego ducha, który mnie prosi o modlitwę, żywo i wyraźnie. Nie wiedziałam, że taka łączność jest z duszami, a często mi mówi mój Anioł Stróż” (Dz. 828).

Prosto przed siebie

Wyruszył z rodzinnej wsi, położonej w centralnej części Rosji około 350 km na południe od Moskwy, bo na serio przejął się słowami Jezusa: „Dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze”. I uczynił to celem swojego życia. Uwierzył, że słowa: „Módlcie się nieustannie” nie są jedynie pobożnym życzeniem. Maszerujący przez czternaście lat wędrowiec, nazywający siebie „tułającym się z miejsca na miejsce bezdomnym pielgrzymem”, w swych słynnych „Opowieściach pielgrzyma” notował: „Aby zdobyć jak największą pewność co do konieczności i owocności częstej modlitwy, weź pod uwagę, że każde pobudzenie, każda myśl o modlitwie jest działaniem Ducha Świętego i głosem twego Anioła Stróża”.

Chrześcijański Wschód przez wieki pielęgnował kult Aniołów Stróżów.

„Niech pamięć o Jezusie będzie obecna w każdym twoim oddechu” albo: „Uderz twego przeciwnika imieniem Jezusa; na ziemi, w niebie nie uświadczysz bowiem równie potężnej broni” – te złote dewizy pozostawił po sobie żyjący na przełomie VI i VII wieku św. Jan Klimak, opat klasztoru na Synaju. W swej „Drabinie do nieba” dodawał: „Jeśli jakieś słowo modlitwy napełni cię szczególną pociechą lub skruchą, zatrzymaj się przy nim, wtedy bowiem modli się z nami nasz Anioł Stróż”.

W „Modlitewniku bizantyjskim” znajdziemy piękne hymny adresowane do naszych opiekunów: „Święty Aniele, opiekunie mojej niegodnej duszy i mego grzesznego życia, nie opuszczaj mnie grzesznego i nie odstępuj ode mnie wskutek mojej niewstrzemięźliwości. Nie daj miejsca złemu duchowi, aby przemocą panował nad moim śmiertelnym ciałem, wzmocnij moją biedną i nędzną dłoń i skieruj mnie na drogę zbawienia. Aniele Chrystusowy, mój święty stróżu, obrońco duszy i ciała mego, wszystko mi przebacz, czym tylko zgrzeszyłem w dniu dzisiejszym, i wybaw mnie od wszelkiego podstępu wrogiego mi nieprzyjaciela”.

A wszyscy odpowiedzieli… Amen! •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się