Nowy numer 48/2022 Archiwum

Walcz o wiarę,zdobądź życie wieczne

Serafini są pierwszym chórem w hierarchii anielskiej, aniołami znajdującymi się najbliżej tronu Bożego. Wyśpiewują nieustannie chwałę Bogu.

Duch seraficzny jest żarliwą miłością Boga, wyrażającą się w postawie spokoju, opanowania i radości. Wcale jednak nie wyklucza on postawy wojowniczości, życie chrześcijanina wymaga bowiem nieustannej walki. „Idę walczyć” – mawiali mnisi, udając się na modlitwę. Cech rycerskich wymaga też zadanie głoszenia Ewangelii, zwłaszcza ludziom niewierzącym i zainfekowanym niechęcią do Kościoła. Miłość do człowieka wymaga dziś zajęcia zdecydowanego stanowiska w walce cywilizacyjnej o bezdyskusyjne wartości, jak życie nienarodzonych, rodzina i konieczność bronienia niewinnie krzywdzonych. Wiara zawsze wymagała umiejętności łączenia wyrozumiałej łagodności z gotowością na konfrontację z wrogiem; wewnętrznego pokoju z postawą waleczności. Kościół potrzebuje w tym sensie „seraficznych wojowników”, którzy – jak powiada Psalm 149 – mają chwałę Bożą na ustach, a w ręku obosieczny miecz.

Kolekcję przykładów takich „seraficznych wojowników” można by rozpocząć od św. Franciszka z Asyżu, pełnego miłości i pokory, a zarazem gotowego wezwać do nawrócenia na jedyną prawdziwą religię Chrystusową muzułmańskiego sułtana. Równie dzielne serce okazywała św. Klara, która z Najświętszym Sakramentem w dłoniach wyszła naprzeciw dzikim Saracenom zamierzającym napaść na bezbronną wspólnotę rozmodlonych sióstr. Podobnego ducha miał św. Jan Kapistran, który stanął na czele chrześcijańskiej armii, prowadząc ją przeciw muzułmańskim najeźdźcom w Belgradzie w 1456 roku, a także ojciec Anselm z Pietramelary, który sto lat później siłą swej wiary uratował papieski okręt flagowy w Lepanto. Warto też przywołać pamięć chorwackiego zakonnika Luki Ibrišimovicia, który 12 marca 1680 roku, z mieczem w jednej ręce i różańcem w drugiej, na wzgórzu Sokolovac bronił napadniętych przez wroga mieszkańców Požegi. Niezwykłą też odwagą wykazał się franciszkanin Gereon Goldmann, weteran Wehrmachtu, który w czasie srogich walk ratował jako sanitariusz rannych żołnierzy, zaopatrując wielu z nich w sakramenty. Podobnym męstwem wykazała się polska pisarka Zofia Kossak-Szczucka, która w trakcie okupacji przemycała ukrytą w bieliźnie Komunię Świętą dla torturowanych więźniów na Pawiaku. Za tę aktywność gestapo w trakcie przesłuchań wybiło jej niemal wszystkie zęby, została też zesłana do obozu w Oświęcimiu.

Wojownicy seraficzni noszą w sobie pokój, ale nie są pacyfistami. Są wojownikami bez nienawiści, poruszanymi miłością Boga i gotowymi dzięki niej na najwyższą ofiarę z samych siebie. Nie wolno nam o nich zapomnieć ani też przestać się nimi chlubić. Inaczej Kościół stanie się bezpłodny, a chrześcijaństwo zniewieściałe. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy wojowników gotowych walczyć i umierać za Chrystusa w świecie, który obojętnieje na Niego. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy