Nowy numer 5/2023 Archiwum

Wybieraj!

Nie jesteś pionkiem na Bożej szachownicy – mówi jezuita o. Paweł Sawiak.

Marcin Jakimowicz: Mam jechać na wakacje w góry czy nad morze? Czego chciałby ode mnie Pan Bóg? Kierownik duchowy często słyszy takie pytania?

O. Paweł Sawiak: ​Czasami się zdarzają, ale na szczęście niezbyt często. Gdyby ktoś mnie o to zapytał, odpowiedziałbym: Pan Bóg dał ci zdrowy rozsądek i to ty masz zadecydować, czy jechać w góry, czy nad morze. To, czy w sklepie masz wziąć jogurt naturalny, czy słodzony to naprawdę są sfery, które niekoniecznie należą do Ducha…

A mniej żartobliwie. Mam się ożenić czy pójść do zakonu? Do którego klasztoru zapukać? Takie pytania pewnie się zdarzają?

Tak, dość często. Jako jezuici zajmujemy się towarzyszeniem ludziom w rozeznawaniu i zdarza się, że trafiają do nas ci, którzy „odbijali się” od różnych zakonów. Byli przekonani, że Pan Bóg im podpowiada: „Masz być księdzem”, ale rektor seminarium rozeznał inaczej. Szukali dalej, próbując w różnych zakonach, i w końcu sfrustrowani trafili do nas. Są skołowani. „Przecież Pan Bóg mi mówi, że mam być księdzem!” albo: „Jego wolą jest to, bym był małżonkiem, ale szukam, szukam i żadna mnie nie chce”. Zaczyna się przemocowe, desperackie wmawianie sobie i kierownikom duchowym, że „Bóg mi tak mówi”. Koniec, kropka. Ignacy Loyola opracował metodę duchowego rozeznawania swej drogi. To dzieje się zresztą na drugim stopniu ćwiczeń duchowych, gdzie rekolektanci mierzą się z tym pytaniem. Jako kierownik duchowy staram się obiektywizować to doświadczanie, które podpowiada człowiekowi: „Wiem, czego chce ode mnie Bóg”. Jestem po to, by uwrażliwić taką osobę: „W twoim sercu i sumieniu nie mówi jedynie Pan Bóg. Natchnienia mogą pochodzić od trzech osób (to zazwyczaj jest dla przychodzących zaskakujące!): od ciebie samego, Pana Boga lub złego ducha. Jeśli wychodzisz z domu i wieje zimny wiatr, a coś ci mówi „załóż czapkę”, to nie jest to Pan Bóg. To twój głos i twoje życiowe doświadczenie.

Nie ma Ojciec wrażenia, że wielu kaznodziejów skupia się na podszeptach trzeciej z wymienionych osób? I nie chodzi o trzecią osobę Trójcy Świętej…

Widzę u ludzi taką niezdrową fascynację kusicielem, spirytualizowanie rzeczywistości. Przekręcając powiedzenie Ignacego: ci ludzie szukają we wszystkim diabła. Nie można o nim zapominać, ale nie można też go przeceniać! Jeśli miałby władzę sterowania naszymi wyborami, oznaczałoby to, że moc Pana Jezusa, zbawienia, które wysłużył nam na krzyżu, moc naszego chrztu nie mają większego znaczenia…

Nie dostaje Ojciec pobożnych obrazków, na których Jezus (wygląda trochę jak Tom Cruise z „Top Gun”) siłuje się na rękę z demonem i na dobrą sprawę nie wiadomo, kto jest górą?

Dostaję. I też mnie irytują. Ale domyślam się, skąd pochodzi taka narracja: wynika ona z doświadczenia zmagania się pokusami. Jeśli zmagam się z pokusą, to znaczy, że diabeł jest dalej niepokonany, ma nade mną moc. Tymczasem jeśli posłucha się mądrych egzorcystów, którzy nie ekscytują się tym, co demon mówi w czasie egzorcyzmów, okazuje się, że na sto przypadków, z którymi mają do czynienia, o realnym wpływie złego ducha możemy powiedzieć jedynie w kilku sytuacjach. A to oznacza, że Jezus zwyciężył, że Zły nie ma nad nami mocy, że nie do niego należy ostatnie słowo. Często przypisujemy mu to, co wynika z naszej historii, zranień, słabości, mechanizmów, w które jesteśmy uwikłani. To zresztą powiedział kilka lat temu generał jezuitów. Stwierdził, że w wielu przypadkach to, co przypisujemy złemu duchowi jako osobowemu złu, wynika z naszej historii, kondycji, mechanizmów. Te słowa zostały opacznie zrozumiane i wyszło, że…

„Generał jezuitów twierdzi, że szatan nie istnieje”.

A on czegoś takiego nie powiedział. Mówił o odpowiedzialności za nasze życie, o wolności, którą dał nam Bóg. Dlaczego tak łatwo zwalamy winę na szatana? Bo wówczas możemy umyć ręce i powiedzieć: „To nie była nasza wola, decyzja”. To proste: przypisać komuś winę (tu akurat pod ręką jest zły duch) i nie brać odpowiedzialności za siebie. Zwalnia to nas z podejmowania decyzji.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się