Nowy numer 5/2023 Archiwum

Spotkać Boga w szkole

Lekcje religii w szkole są obecnie główną możliwością poznania wiary katolickiej. Zwłaszcza w sytuacji, gdy powołane do jej przekazywania rodzina i Kościół przeżywają poważne problemy.

Jeśli wiedzę o stanie lekcji religii w szkole czerpać z wypowiedzi przedstawicieli środowisk liberalno-lewicowych, to uprawniony byłby wniosek, że sfera ta jest pogrążona w kryzysie. Jednak obraz rysowany przez wspomniany krąg ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, a wnioski wyciągane na podstawie pojedynczych negatywnych przypadków są chybione. Nie znaczy to, że z nauczaniem religii nie ma problemów. Na pewno jest wiele do zrobienia.

Nauka czy katechizacja?

Katalog zarzutów środowisk liberalno-lewicowych wobec lekcji religii jest długi. Oto niektóre z nich: w szkole nie powinno być miejsca na przekaz wiary, nie można wystawiać ocen z praktyk religijnych, Kościół katolicki jest uprzywilejowany, konstytucja gwarantuje, że szkoła powinna być świecka, nauczyciele tego przedmiotu są niewykształceni, nikt nie nadzoruje ich pracy, podręczniki są przestarzałe i nieatrakcyjne, a uczniowie gremialnie się z lekcji religii wypisują. W rzeczywistości większość tych oskarżeń jest całkowicie chybiona.

Zacznijmy od zarzutu o religijnym charakterze przedmiotu, który ma się kłócić ze świeckością szkoły i dyskryminować niewierzących. Głównym celem lekcji religii jest przekazanie określonej wiedzy. Uczniowie są oceniani z jej znajomości, a nie z wiary, np. praktyk religijnych. Jeśli katecheta sprawdza obecność na niedzielnych Mszach św. i uwzględnia to przy wystawianiu oceny, postępuje niezgodnie z przepisami. Dlatego prawidłowe jest określenie „lekcja religii”, a nie „katecheza szkolna”, gdyż katecheza jest pojęciem o wiele szerszym. – Katecheza nie jest tym samym co nauczanie religii w szkole. To są dwie dopełniające się rzeczywistości, przy czym katecheza ma szersze cele, przede wszystkim kształtowanie wiary – tłumaczy GN ks. prof. Roman Buchta, przewodniczący Stowarzyszenia Katechetyków Polskich i dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej w Katowicach.

Nierzadko zdarza się, że na lekcje religii uczęszczają uczniowie niewierzący, zainteresowani informacjami o wierze, którą wyznaje większość ich kolegów. Ponadto udział w lekcjach religii jest dobrowolny, a niezainteresowani tymi zajęciami mogą wybrać etykę. W szkole są też inne przedmioty dodatkowe, na które nie ma obowiązku uczęszczania, np. język łaciński, a nikomu do głowy nie przyjdzie twierdzić, że to dyskryminacja tych, którzy łaciny się nie uczą.

Po przywróceniu nauki religii w szkołach w 1991 r. Trybunał Konstytucyjny na wniosek partii lewicowych kilka razy wypowiadał się, że obecność tego przedmiotu w szkole jest zgodna z konstytucją. Warto przypomnieć, że nie tylko Kościół katolicki, ale również 24 inne Kościoły i związki wyznaniowe zarejestrowane w RP prowadzą lekcje religii w szkołach.

Miejsce ewangelizacji

Z drugiej strony jest oczywiste, że nauka religii w szkole jest formą ewangelizacji chociażby poprzez to, że zawiera wykład prawd wiary, które przyjęte przez ucznia są podstawą formacji religijnej. Właśnie dlatego środowiska lewicowo-liberalne tak mocno dążą do wyrzucenia tego przedmiotu ze szkoły. W rozmowie z GN przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski bp Wojciech Osial mówi wprost: – Na pewno przez ponad trzydzieści ostatnich lat dzięki lekcji religii w szkole dokonała się duża praca katechetyczna. Pomimo trudności trzeba widzieć to dobro! Kościół może realizować w ten sposób swoją misję ewangelizacyjną i docierać z orędziem wiary do dużej grupy dzieci i młodzieży. Nasza obecność w szkole daje nam bezcenny kontakt z uczniem. To jest dla nas wielka szansa do wykorzystania.

Katecheci, z którymi rozmawialiśmy, wśród pozytywnych stron katechezy na pierwszym miejscu stawiają właśnie możliwość dotarcia do uczniów na szeroką skalę. – Gdyby nie było katechezy w szkole, ci młodzi ludzie nie przyszliby do kościoła, nie spotkaliby księdza, z którym mogą porozmawiać. Na pewno jest to okazja do przekazania im przesłania Ewangelii w odniesieniu do dzisiejszych czasów. Kiedyś na katechezie podawałem argumenty dotyczące aborcji, a potem przypadkiem usłyszałem, że jeden z moich uczniów używał ich w dyskusji. Na lekcji miałem wrażenie, że oni za bardzo mnie nie słuchali, a okazało się, że to do nich dociera i owocuje – mówi ks. Krzysztof Kisielewicz, który uczy religii w technikum rolniczym w Sokołowie Podlaskim w diecezji drohiczyńskiej.

– Lekcje religii w szkole to jedna z nielicznych przestrzeni, gdzie możemy się spotkać z taką ilością młodzieży. Niezależnie od ich poglądów społecznych, politycznych, niezależnie od ich wiary, są w szkole. Dzięki temu na pewno można dużo odkłamać na temat Kościoła, bo na lekcji religii są tacy, którzy tylko słyszą o nim z mediów, ale do kościoła nie chodzą. Prawdopodobnie jest to jedyna okazja, aby powiedzieć ludziom o tym, że jest na przykład siedem sakramentów. Może uczniowie dziś nie skorzystają z tej wiedzy, ale wciąż jest wielu ludzi, którzy przed śmiercią stwierdzają, że jednak chcą się pogodzić z Panem Bogiem. Jeżeli im nie powiem, że jest sakrament chorych, że jest spowiedź, to skąd oni mają to wiedzieć – mówi ks. Wojciech Borkowski, który uczy w szkole ponadpodstawowej w Słupsku w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Jednak często młodzież po skończeniu szkoły średniej traci kontakt z Kościołem. Same lekcje religii nie wystarczą, konieczna jest katechizacja, dlatego coraz częściej pojawiają się postulaty, aby w parafii odbywała się zorganizowana katecheza dla dorosłych. W licznych wspólnotach tak się właśnie dzieje.

Poziom nauczania

Wprowadzenie religii do szkół było dla księży zaskoczeniem i zostało przyjęte, mówiąc łagodnie, bez entuzjazmu. Problem polegał na tym, że nie byli oni gotowi zamienić katechizacji w salach parafialnych na nauczanie w szkole, które stawia szereg wymogów formalnych. Jednak Kościół wykonał olbrzymią pracę, aby religia w szkole spełniała wszystkie standardy obowiązujące inne przedmioty. Trzeba bardzo wyraźnie podkreślić, że to się udało.

Wszyscy katecheci muszą mieć pełne wykształcenie pedagogiczne i jednocześnie pełne wykształcenie teologiczne przynajmniej w stopniu magistra, a wielu kończy jeszcze studia podyplomowe. Ich pracę ocenia nie tylko dyrekcja szkoły mająca nadzór pedagogiczny, ale także wydział katechetyczny czuwający nad merytoryczną stroną nauczania. W przeciwieństwie do nauczycieli innych przedmiotów mają więc podwójny nadzór.

Strona kościelna opracowuje podstawy programowe do katechezy, które muszą być sformułowane według standardów MEN. Przy Komisji Wychowania Katolickiego KEP działa specjalny zespół rzeczoznawców do spraw oceny programów nauczania religii i podręczników katechetycznych. Jego opinia jest podstawą do zatwierdzenia danego podręcznika do użytku w całej Polsce. Nie ma jednego podręcznika dla danego poziomu narzuconego odgórnie – to diecezje decydują, z jakiego będą korzystać, ale nauczyciele też mają swobodę wyboru. To sprawia, że jest duża konkurencja. Podręczniki są nowoczesne, gdyż wydawnictwa rywalizują między sobą.

– Nastąpiła znaczna poprawa systematyczności pracy katechety, szkoła ma swoje rygory, których katecheta musi przestrzegać. Dzięki szkole katecheci mają dostęp do dobrej jakości pomocy naukowych, profesjonalnego zaplecza do prowadzenia lekcji religii – podkreśla ks. prof. Buchta.

Problem z frekwencją

Niewątpliwie istnieje problem zmniejszającej się liczby uczniów na lekcjach religii, zwłaszcza ostatni rok przyniósł gwałtowny spadek. Jednak jest on związany nie tyle z jakością samych lekcji, lecz z ogólnopolskimi procesami sekularyzacyjnymi. Te procesy mają swoje odzwierciedlenie w liczbie uczniów uczęszczających na lekcje religii. Z najnowszych danych Komisji Wychowania Katolickiego za rok 2021/2022, do których dotarł GN, wynika, że średnia frekwencja w całej Polsce we wszystkich typach szkół w minionym roku szkolnym wynosiła 72,1 procent. Tymczasem w roku szkolnym 2020/21 było to 85,7 procent, co oznacza spadek aż o 13,6 punktów procentowych. – Rezygnacja uczniów z lekcji religii jest największym wyzwaniem w szkole, przy czym sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Inaczej jest w wielkich miastach, a inaczej na terenach wiejskich, inaczej jest na południu Polski, a inaczej w centrum czy w Polsce północnej i zachodniej – podkreśla bp Osial.

Porównując dane z roku szkolnego 2020/2021 z tymi z roku 2021/2022, widzimy, że na każdym poziomie nauczania liczba uczniów się zmniejsza, jednak w szkołach ponadpodstawowych najszybciej: w liceach ogólnokształcących z 69,8 do 63 procent; w technikach z 74,9 do 68 procent.

Powołanie katechety

Zasadniczą odpowiedzialność za poziom lekcji religii ponoszą katecheci. W minionym roku szkolnym było ich ok. 30 tys. Największą grupę uczących tego przedmiotu stanowią świeccy – 59 procent, dalej księża diecezjalni – 30,9 procent, siostry zakonne – 6,4 procent, zakonnicy – 2,9 procent, a alumni i diakoni – 0,3 procent. Istnieje problem braku nauczycieli lekcji religii, najczęściej z tych samych powodów, które dotyczą nauczycieli innych przedmiotów, głównie chodzi o zarobki.

Warto przypomnieć starą prawdę, że szkoła nauczycielem stoi. Jeśli będzie dobrze przygotowany do zawodu, zaangażowany, lubiący dzieci i swój zawód, to niezależnie od programu, podręczników, kolejnych reform czy atmosfery w szkole przekaże uczniom wiedzę i to często w taki sposób, żeby sami się danym przedmiotem zainteresowali.

Jacy są katecheci? W środowiskach antyreligijnych bardzo często wynajduje się i nagłaśnia przypadki złych katechetów. Tylko czy ich odsetek jest większy niż w przypadku nauczycieli innych przedmiotów?

Problem niewątpliwie istnieje. Ksiądz Buchta uważa, że nie jest on powszechny, ale rzeczywiście zdarzają się księża, którzy nie radzą sobie w szkole. Zwraca przy tym uwagę, że księża, wybierając drogę kapłańską, nie zawsze zdają sobie sprawę, iż mają być nie tylko duszpasterzami, ale także zawodowymi nauczycielami, a do tego, podobnie jak w przypadku świeckich, nie każdy się nadaje.

I tu dochodzimy do najważniejszej sprawy. Nauczyciel religii powinien mieć powołanie, odpowiednie nastawienie do dzieci i młodzieży, dar do przekazywania im wiedzy, a w przypadku katechetów – także być dla nich świadkiem Chrystusa. – Dla mnie lekcje religii to pokazywanie, jak się zaprzyjaźnić z Panem Jezusem. Moją miłością jest Pismo Święte i przekazując wiedzę o nim, staram się tą miłością zarazić uczniów – mówi Sylwana Wardal, która od 16 lat jest nauczycielką religii w XXVIII Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Kochanowskiego w Warszawie, jednym z najlepszych w Polsce. Opowiada, że w zeszłym roku była u niej na wizytacji wicedyrektorka szkoły. Akurat na lekcji były ćwiczenia biblijne. – Pani wicedyrektor stwierdziła, że choć jest osobą niewierzącą, widzi, że z pasją uczę i bardzo lubię to, co robię. Nie miała zarzutów, że przekazuję wiarę, a nie wiedzę.

Dobry katecheta jest też otwarty na innych, nie unika trudnych tematów, słucha młodzieży. Co więcej, ma do spełnienia ważną funkcję w gronie pedagogicznym, w którym też jest świadkiem Chrystusa. – W szkole utrzymuję kontakty z ludźmi wszystkich orientacji, opcji politycznych, choć sama staram się być apolityczna. Podkreślam, że Kościół to nie jest jakiś układ tiary i ołtarza, to dawno minęło i nigdy nie było dobre. Mam wiele koleżanek, przyjaźnię się i z ateistami, i z komunistami, i z gejami, i jakoś się dogadujemy, ale nie za cenę mojej wiary. Oni wiedzą, jakie mam poglądy. Niektórzy są za aborcją, ale wiedzą, że ja jestem za życiem. Biorę czynny udział w życiu szkoły, dużo czasu w niej spędzam, jestem zaangażowana w rekrutacje, dni otwarte, zespół pedagogiczno-wychowawczy – opowiada S. Wardal, która jest też doktorem religioznawstwa, a w liceum uczy również filozofii oraz etyki.

Podobne doświadczenia ma s. Dalmacja Bryś, służebniczka śląska, która od 27 lat uczy religii w przedszkolu i szkole w Opolu. – Katecheza w szkole jest bardzo potrzebna, przynosi owoce zarówno wśród uczniów, jak i wśród grona pedagogicznego i rodziców. Zależy to bardzo od postawy katechety i szkoły. Dzieci, młodzież są bardzo chłonni wiedzy, chcą zdobywać informacje na temat religii, pogłębiać wiarę. Często nie wiedzą, jak to robić. Tu jest bardzo istotna rola katechety, aby być towarzyszem dla uczniów, pokazać, w jaki sposób spotykać się z Panem Bogiem, jak wejść z Nim w relacje – opowiada.•

Średnia frekwencja na lekcjach religii w roku szkolnym 2021/2022

Ogółem – 72,1% Przedszkola – 83% Szkoły podstawowe – 90% Licea ogólnokształcące – 63% Technika – 68% Szkoły branżowe I stopnia – 69% Szkoły branżowe II stopnia – 60%

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się